Rodzaje spraw

RODZAJE PROWADZONYCH SPRAW. w pracy zawodowej adwokat Krzysztof Wicher zajmuje się sprawami: CYWILNYMI, ZE SZCZEGÓLNYM UWZGĘDNIENIEM: spraw odszkodowawczych – wszelkimi roszczeniami przeciwko ubezpieczycielom, Skarbowi Państwa, jednostkom samorządu terytorialnego oraz innym podmiotom odpowiedzialnym za szkody, Home / Rodzaje spraw. Odszkodowania za słupy elektryczne – służebność przesyłu 2 grudnia 2019 / Rodzaje spraw. Właściciele działki, na której słup energetyczny stoi bezprawnie, mogą ubiegać się o odszkodowanie. Polityka Prywatności Administratorem Państwa danych osobowych jest firma Unicover Sp. z o.o. z siedzibą w Gdyni ( 81-350 ), Plac Kaszubski 8/204. Rodzaje spraw. Skargi i wnioski. Petycje. Dostęp do informacji publicznej. Patronat honorowy. Lobbing. Przegląd akt. stopka Główny Inspektorat Farmaceutyczny. ADRES. ul. Senatorska 12. 00-082 Warszawa. NIP 525-21-47-260. Regon 016182425. Zobacz na mapie Link otworzy się w nowym oknie. Skontaktuj się z nami Rodzaje spraw Nasza kancelaria zajmuje się różnego rodzaju sprawami, które powstały w wyniku zaistnienia błędu medycznego. Sprawy, którymi się zajmujemy to: Zasady, warunki, rodzaje spraw Paweł Sikora. 2020-02-22. Były poseł PiS nowej pracy dowiedział się od Onetu. Debiut „Mulan” w atmosferze skandalu. Chodzi o podziękowania w napisach ...

Ten sub nie znajdzie pomysłu na siebie bez polityki - change my mind. W kulturowym DNA Polski jest polityka - ten sub bez ocierania się o polityke nie będzie mieć żadnego sensownego contentu i stanie się kolejnym r/europe gdzie 90% treści to "paczcie jaki krajobraz"

2020.07.19 12:39 Reeposter Ten sub nie znajdzie pomysłu na siebie bez polityki - change my mind. W kulturowym DNA Polski jest polityka - ten sub bez ocierania się o polityke nie będzie mieć żadnego sensownego contentu i stanie się kolejnym r/europe gdzie 90% treści to "paczcie jaki krajobraz"

Tak jak w tytule - uważam, że ten sub nie znajdzie pomysłu na siebie bez polityki. Polska kulturowo zawsze miała blisko serduszka politykę, jakby tak nie było to bym w wieku 10 lat nie dyskutował o polityce z upitymi wódą wujami na imprezach rodzinnych xD Nie potrafie sobie wyobrazić jaki rodzaj contentu miałby się pojawić na tym subie, żeby nie ocierał się o polityke.
polska jako miejsce do wiadomości z Polski? Nie ma ciula, że to się uda, bo 90% wiadomości z PL ociera się o politykę polska jako miejsce do udostępniania zdjęć z Polski? Prędzej widze do tego poland i europe żeby promować PL za granicą, bo polska jest w naszym języku polska do shitpostów ale po polsku? Nie po to subuje 80 innych subów, żeby mieć teraz jeszcze polske która wrzuca content, który łapie się pod te suby ALE po polsku
No i sorry, ale jestem tego samego zdania co wielu userów tutaj - tak bez pytania zmienianie zasad jest trochę nie fair dla całej społeczności. Ja czaje, że mody poświęcają masę czasu na sprzątanie tego syfu, ale to mimo wszystko społeczność powinna decydować w jaką stronę pójdziemy. Robienie osobnego suba do polityki oznacza obcięcie zasięgów dla wielu ważnych spraw państwowych w imię czego - że moderacja miała dość usuwania pojedynczych faszystów i innych świrów z komentarzy? xd
submitted by Reeposter to Polska [link] [comments]


2018.12.16 11:57 Gazetawarszawska Gazeta Warszawska - GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. r1 cz.1/4

GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. r1
JUDAISM & ISLAM 15 DECEMBER 2018
GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”.
ROZDZIAŁ 1. ANIOŁOWIE ŚWIATŁA
Rozdział 1. Aniołowie światła
Wprowadzenie ▪ "Kwestia żydowska" ▪ Żydzi byli główną siłą napędową obu rewolucji "rosyjskich" ▪ Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem
▪ Po histerycznym pół-Żydzie Kiereńskim przychodzi pół-maniakalny pół-Żyd Lenin ▪ Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin ▪ Pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn ▪ Pierwsza żona Sołżenicyna, Rieszietowskaja była również pół-Żydówką, a jego druga żona Natalia Swietłowa, była pełną (100% - wą) Żydówką ▪Trzy wieloryby syjonizmu ▪ Zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł ▪ "Protokoły Mędrców Syjonu", napisane przez Aszera Ginsberga jako program polityczny chasydyzmu (najbardziej nieludzkiej sekty judaizmu) ▪ Głównym zadaniem tej serii wykładów jest ratowanie Żydów przed antysemityzmem ▪ Książę tego świata, według Biblii - to diabeł ▪ Bierdiajew był żonaty z Żydówką ▪ Biechtierew - diagnoza Stalina: typowy paranoik ▪ Oto kto prowadził niezwykle krwawą i niszczycielską wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi ▪ Biechtierew w wieku około 70 lat poślubił młodą Żydówkę. Ponownie związek Szatana i Antychrysta ▪ Dostojewski - jeśli ktokolwiek zniszczy Rosję, to będą to nie komuniści, nie anarchiści, a przeklęci liberałowie ▪ Całe to zło w Związku Radzieckim utrzymywało się na Żydach ▪ Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan ▪ Do "Głosu Ameryki" ​​biorą tylko ludzi z kompleksem pederastii Lenina ▪ Andriej Dikij - najsłynniejszy antysemita emigracji rosyjskiej ożenił się z Żydówką! ▪ Kuprin, gdy studiował w Korpusie Kadetów, został przyłapany na pederastii
Listy (spisy)
1. Komisariat Wojskowy 2. Komisariat Spraw Wewnętrznych (tj. do spraw egzekucji) 3. Listy tajnej policji Związku Radzieckiego ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Piotrogrodu ▪ Członkowie Piotrogrodzkiej Komuny ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Moskwy 4. KOMISARIAT SPRAW ZAGRANICZNYCH 5. KOMISARIAT FINANSÓW ▪ AGENCI FINANSOWI ▪ CZŁONKOWIE KOMISJI TECHNICZNEJ DO SPRAW LIKWIDACJI BANKÓW PRYWATNYCH 6. KOMISARIAT SPRAWIEDLIWOŚCI 7. Lista społecznych obrońców 8. KOMISARIAT EDUKACJI NARODOWEJ 9. Lista dziennikarzy i pracowników centralnych gazet 10. Komisja d/s śledztwa w sprawie zabójstwa Imperatora Mikołaja II 11. Główna Rada Gospodarki Narodowej ▪ Biuro Wyższej Rady Sekcji Ekonomicznej ▪ Rada Komitetu Donieckiego ▪ Członkowie Sekcji Spółdzielczej ▪ Członkowie Sekcji Węglowej 12. Biuro Pierwszej Rady Delegatów Robotników i Żołnierzy w Moskwie 13. Centralny Komitet Wykonawczy 4-go Rosyjskiego Kongresu Delegatów Robotniczych i Wiejskich 14. Komitet Centralny V Kongresu 15. Komitet Centralny Socjaldemokratycznej Partii Pracy
Lista Komitetu Centralnego Socjaldemokratycznej Partii Mieńszewików
17. Lista Komitetu Centralnego Prawego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 18. Lista Komitetu Centralnego Lewego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 19. Komitet Anarchistów w Moskwie 20. Reprezentacja w Lidze Narodów, czyli twarz Związku Sowieckiego 21. Lista dyplomatów ZSRR w Europie 22. Polityczni Przedstawiciele w państwach pozaeuropejskich 23. Rząd ZSRR 24. ŻYDZI W SKŁADZIE OGPU (NKWD) 25. NAJWYŻSZE ORGANA NKWD ▪ KOMISARZE BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 1 STOPNIA ▪ Leningradzkiego Zarządu NKWD ▪ KOMISARZE ZABEZPIECZENIA PAŃSTWOWEGO 2 STOPNIA ▪ To, co robił Jagoda i to, co robił Stalin - było dziecinną igraszką w porównaniu z dyktaturą, panującą wewnątrz żydowskich gett ▪ ŻYDZI W GŁÓWNYM ZARZĄDZIE ŁAGRÓW I OSIEDLI NKWD ▪ ŻYDZI – NACZELNICY ZARZĄDÓW NKWD W TERENIE
ROZDZIAŁ 1. ANIOŁOWIE ŚWIATŁA
Wprowadzenie
Dzisiaj rozpoczynamy nowy cykl wykładów o WYŻSZEJ SOCJOLOGII pod wspólnym tytułem "Naród Boży".
„Kwestia żydowska”
W tej serii wykładów przeanalizujemy to, co nazywa się "kwestią żydowską". Ten temat, trzeba powiedzieć, jest niezwykle trudny dla obiektywnych badań. Nawet tak wybitny specjalista jak F.M. Dostojewski, mówiąc o kwestii żydowskiej w swoim "Dzienniku pisarza", ostrzegał, że "nie może on w pełni naświetlić tego fatalnego problemu całej ludzkości" i że "nawet nie czuje w sobie takiej siły" ...
Na przykład w oryginale rękopisu „Braci Karamazow” została podana prawdziwa przyczyna zabójstwa przez Smierdiakowa swego ojca – F.P. Karamazowa. Okazuje się, że zabił on swego ojca za to, że ten nieustannie w dzieciństwie gwałcił go w sposób sodomicki (uprawiał stosunki analne – A.L.) ... A w oryginale rękopisu powieści "Biesy" było podane przyznanie się Stawrogina, że ​​zgwałcił on 9-letnią dziewczynkę, która po tym powiesiła się ...
Dostojewski później usunął to wszystko, tłumacząc, że grzech ojcobójstwa spowodowany był abstrakcyjnym rozumowaniem ateisty Iwana, a hardy i zbrodniczy charakter Stawrogina okazał się w ogóle niezrozumiały ...
Dlaczego to zrobił? O tym właśnie dzisiaj będziemy mówić.
Podczas całego tego cyklu wykładów, podobnie jak i w poprzednich dwóch cyklach - "Protokoły sowieckich mędrców" i "Czerwona Kabała", będziemy się trzymać akademickiej tradycji swobodnej wymiany poglądów, idei i faktów. Pytania z sali i wszelkie uzupełnienia do tematu będą mile widziane.
Tak więc, w tej serii wykładów opowiemy o wszystkim, o czym nawet F.M. Dostojewski nie mógł powiedzieć. Przede wszystkim dlaczego on nie mógł wszystkiego powiedzieć? Oczywiście, Fiodor Michajłowicz doskonale o tym wszystkim wiedział, ale ponieważ sam był człowiekiem bionegatywnym, po prostu nie mógł o tym mówić. Gdyby zaczął ujawniać WSZYSTKIE tajemnice "narodu Bożego", to musiałby jednocześnie ujawnić również swoje własne tajemnice. A tego tacy ludzie uczynić nie mogą ...
Żydzi byli główną siłą napędową obu rewolucji "rosyjskich"
Dla nas, Rosjan, ta kwestia żydowska jest szczególnie ważna, ponieważ Żydzi byli główną siłą napędową obu "rosyjskich" rewolucji. Teorię komunizmu, jak wszyscy o tym wiedzą, stworzył Karol Marks (z domu - Mordechaj Levy). Żyd, którego sami Żydzi nazywają antysemitą. Jeśli otworzą Państwo jakąkolwiek żydowską encyklopedię, to z pewnością znajdą tam, że Karol Marks był antysemitą. Ale dlaczego był on antysemitą? Zagadka ...
A więc - Mordechaj Levy (Karol Marks) stworzył dla nas teorię komunizmu. Cała późniejsza historia obu rewolucji w Rosji była również związana z Żydami.
Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem
Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem. Tutaj spotykamy kolejną zagadkę - kapitalistyczni historycy na Zachodzie i komunistyczni historycy w Związku Sowieckim milczą na ten temat. Z jakiegoś powodu niemożliwe jest mówienie o Żydach w aspekcie rosyjskiej rewolucji, jak gdyby na ten temat zostały narzucone TABU.
Kontynuujmy naszą analizę - po histerycznym pół-Żydzie Kiereńskim przychodzi pół-maniakalny pół-Żyd Lenin. I oto ciekawostka - o historii rosyjskiej rewolucji i o Leninie napisano setki książek, ale wszędzie, zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie, starannie unika się pytania o tym, że ​​Lenin był pół – Żydem po matce. A zgodnie z rabinicznym, izraelskim prawem dzisiaj z takim pochodzeniem człowiek jest uważany za pełnego (100% - go) Żyda.
Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin
No, dobrze. A kto przychodzi do władzy po Leninie? Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin. Jeszcze jeden pół-Żyd. Znowu zagadka. Okazuje się, że cała historia "rosyjskiej" rewolucji jest nierozerwalnie związana z Żydami.
Można ze mną się spierać - tak, to prawda, ale oni byli przecież pół-Żydami, nie Żydami. W tym jest cały sens. Pół-Żydzi prawie zawsze czują się bardziej Żydami, niż Rosjanami.
Istnieje cały szereg legend o Antychryście, w których mówi się wprost, że Antychryst, jako symbol, narodzi się z żydowskiej matki i ojca nie-Żyda.
Zapamiętajcie dobrze tę formułę. Będzie ona kluczem do całego cyklu. W ciągu stuleci ludzie dostrzegli jakąś tajemniczą, fatalną rolę takich oto pół-Żydów.
Pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn
W naszych czasach pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn, który na cały świat krzyczy, że "rosyjska" rewolucja kosztowała naród rosyjski 60 milionów ludzkich istnień.
Ale znowu i tutaj jest zagadka - sam Sołżenicyn ukrywa, że ​​jest pół-Żydem, w tym przypadku po swoim ojcu. Jego ojciec był Żydem-przechrztą, z Izaaka stał się Isajem (pol. Izajaszem) i w ten sposób pojawił się Aleksander Isajewicz Sołżenicyn.
Pierwsza żona Sołżenicyna, Rieszietowskaja była również pół-Żydówką, a jego druga żona, Natalia Swietłowa, była pełną (100% - wą) Żydówką
Tutaj trzeba jeszcze raz zwrócić uwagę na nieco dziwną rzecz - jego pierwsza żona Rieszietowskaja również była pół-Żydówką. Co jest charakterystyczne – pół-Żyda ciągnie do pół-Żydówki. A jego druga, obecna żona, Natalia Świetłowa, jest pełną Żydówką. Zgodnie z prawami rabinicznymi, dzieci tego "wielkiego kochającego prawdę i troszczącego się o Rosję człowieka" mogą nawet w tej chwili stać się obywatelami Izraela (czego prawdopodobnie nie zrobią).
Widzą Państwo, istnieje jakaś określona prawidłowość, wzajemny związek między "rosyjską" rewolucją a "kwestią żydowską". Ale wszyscy - nie tylko Żydzi, ale także antysemici - ten problem starannie pomijają. TABU! Znowu zagadka ...
Mówiąc o kwestii żydowskiej, zawsze się będzie spotykało z problemem antysemityzmu. Tutaj znowu – i śmiech i grzech. Oczywiście, zaczną oskarżać mnie o antysemityzm, ale mam trzech silnych adwokatów. I żadnych innych, tylko trzech wielorybów syjonizmu.
Trzy wieloryby syjonizmu
Moim pierwszym adwokatem jest syjonistyczny ideolog Theodor Herzl, syjonista numer jeden, który w swoim dzienniku napisał, że uważa antysemityzm za przydatny dla sprawy narodu żydowskiego.
Mój drugi adwokat – to Władimir Żabotyński (ros. – Жаботинский). Jeszcze w 1905 roku, czyli w czasie pierwszej "rosyjskiej" rewolucji, pisał:
"Jako dowód dla agitacji syjonistycznej antysemityzm, szczególnie podniesiony do zasady, jest oczywiście bardzo wygodny i użyteczny".
No i mój trzeci adwokat - to sam premier Izraela, Ben Gurion. Napisał kiedyś w żydowskiej gazecie Kempfer w Nowym Jorku:
Zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł
„Gdybym miał nie tylko wolę, ale i władzę, to wybrałbym grupę silnych młodych ludzi”.
Zadanie tych młodych ludzi polegałoby na tym, aby zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł.
Mogę zaręczyć, że wyniki, z punktu widzenia znacznego napływu imigrantów do Izraela z tych krajów, byłyby 10 razy większe, niż wyniki osiągnięte przez tysiące emisariuszy, czytających bezowocne kazania".
„Protokoły Mędrców Syjonu”, napisane przez Ashera Ginsberga
Z tymi moimi trzema adwokatami, wielorybami syjonizmu, mają ścisły związek słynne Protokoły Mędrców Syjonu, napisane, jak wiadomo, przez Ashera Ginsberga jako program polityczny Chasydyzmu (najbardziej nieludzkiej sekty judaizmu) dla swoich europejskich współwyznawców – jako kolejna próba zjednoczenia sił, podjęta przez Ashera jeszcze przed pierwszym kongresem Syjonistów.
W tym historycznym dokumencie jasno stwierdza się, że antysemityzm ​​potrzebny jest im dla lepszego kierowania swoimi mniejszymi braćmi.
Głównym zadaniem tej serii wykładów jest ratowanie Żydów przed antysemityzmem
Tak więc postawimy sobie za główne zadanie tej serii wykładów - ratowanie Żydów przed antysemityzmem. I nie ma co ukrywać, przecież wielu Żydów nie wie nic o problemach, związanych z tą "kwestią żydowską".
Aby rozwiązać problem antysemityzmu, powinniśmy my oraz sami Żydzi dokładnie rozeznać korzenie tego zjawiska. Oto dlaczego będę głosił te wykłady z punktu widzenia obrony Żydów przed antysemityzmem.
\ - Grigoriju Piotrowiczu, ale Szulgin napisał w swojej książce, że uważa antysemityzm za zdrowe i naturalne uczucie każdego narodu, jako naturalną reakcję obronną.*
- Zgadza się. Jednak książka Szulgina "Co nam się w nich nie podoba", po uważnym, a szczególnie po powtórnym czytaniu, sprawia wrażenie, że on wielu rzeczy nie dopowiada, zresztą jak i większość książek na ten temat. Zasadniczo zajmuje on takie same stanowisko, jak i Dostojewski –że niby nie mogę wam wszystkiego powiedzieć ...
Podobnie jak i słynny na Zachodzie filozof - Bierdiajew (ja nazywam go - Bierdiczewskij). On również przez cały czas mówi o związku Szatana i Antychrysta, w wyniku którego będzie królestwo księcia tego świata.
Książę tego świata według Biblii – to diabeł.
Książę tego świata według Biblii – to diabeł. Zobaczcie - on też wie, ale nie dopowiada. A przecież Antychryst - to Żydzi, a Szatan jest tym, co nazywamy degeneracją w naszych wykładach. Tj. wynaturzenie, choroby psychiczne i zboczenia (perwersje) seksualne. Są to, że tak powiemy, zboczeńcy - tubylcy z otaczającego środowiska.
Bierdiajew był żonaty z Żydówką
Tak więc Bierdiajew-Bierdiczewskij twierdzi, że ten, który urodzi się z tego związku, będzie rządził światem. A przecież i sam Bierdiajew był żonaty z Żydówką ...
Więc co wtedy z tego wychodzi? A wychodzi oto co - gdy tylko spróbujecie pisać, krytykować lub analizować Żydów, kwestię żydowską - natychmiast podniosą krzyk degeneraci z otaczającego środowiska i zaczną aktywnie występować w obronie Żydów.
Kiedy czasami musiałem wygłaszać moje wykłady dla pracowników intelektualnej elity, to wśród 12-15 osób zawsze znajdzie 2-3-ch, którzy zaczną histerycznie krzyczeć, że to wszystko jest bzdurą, nonsensem itd. itp.
Nie chciałem ich obrażać, ale musiałem powiedzieć - "Dlaczego się zdradzacie?". A potem okazuje się, że są żonaci z Żydówkami. Ale oni sami oraz ich żony starannie ukrywają to przed wszystkimi. Dlaczego? W końcu wydawałoby się, że należy być dumnym, przecież oni – to Naród Boży? Jeszcze jedna zagadka ...
Weźmy inny dobry przykład związku Szatana i Antychrysta. Sprawa słynnego psychiatry Biechtierewa. Obecnie w Związku Sowieckim zaczęto demaskować Stalina. Dyskredytuje się go całkowicie, ale jednak nie wspomina się o tym, że był on kaukaskim pół-Żydem. Nałożono na to tabu, choć jest to właśnie główny klucz do psychologii Stalina.
W prasie sowieckiej piszą teraz, że w 1927 r. Stalin zaprosił do siebie słynnego przedrewolucyjnego psychiatrę Biechtierewa na konsultację z powodu męczącej go bezsenności. I tutaj interesujące jest oto co – jeszcze w moich czasach każdy w Związku Radzieckim wiedział, że Stalin pracuje w nocy. Kiedy służyłem w Berlinie, w administracji wojskowej, nasi generałowie siedzieli do późna, oczekując, że może być telefon z Kremla, ponieważ Stalin i całe jego otocznie pracowali w nocy.
Wyjaśniano nam, że towarzysz Stalin jest tak wielkim człowiekiem pracy, że pracuje on w dniu i w nocy. A teraz wychodzi na jaw i ta tajemnica. Okazuje się, że Stalin przez całe życie cierpiał na bezsenność, dlatego pracował nocą i dręczył całe swoje otoczenie. A podczas badania Biechtierew oprócz bezsenności zdiagnozował jeszcze postępujący paraliż lewego ramienia Stalina. Stalin był „suchą rączką” (ros. – „сухоручкой”). W medycynie nazywa się to kacheksją (wrodzona „сухоручка” – charłactwo kostne, uschnięta ręka, tu lewego ramienia).
Biechtierew – diagnoza Stalina: Typowy paranoik
Zbadawszy Stalina, Biechtierew, wyszedł z gabinetu i od razu szczerze wyraził swoją diagnozę: "Typowy paranoik".
A paranoja jest jedną z najbardziej podstępnych i poważnych chorób psychicznych. Różnica między schizofrenią a paranoją jest raczej niejasna, ale paranoja jest gorsza. Jest to rodzaj agresywnej schizofrenii, której towarzyszy szereg manii - maniakalno-obsesyjnych idei, w tym mania wielkości i mania prześladowcza.
Z manii wielkości zrodził się kult jednostki Stalina, a z manii prześladowczej – niekończące się aresztowania i wieczne czystki. Dla doświadczonego psychiatry było to od razu widoczne.
Stalin miał również 155 centymetrów wzrostu. W Armii Sowieckiej istniało ograniczenie - ludzi poniżej 150 cm nie brano do wojska (karabin byłby wyższy od takiego żołnierza). A Stalin na niewiele przerósł to ograniczenie.
Mój wzrost - to 180 cm, a 155 cm - to wzrost niewielki nawet dla kobiet. Mam specjalną kartę dla karzełków. Co ciekawe, markiz de Sade był także karzełkiem, jakieś 155 cm wzrostu. Spędził połowę życia w więzieniu i w zakładzie dla obłąkanych, gdzie napisał kupę opowiadań, opisujących to, co później nazwano sadyzmem.
\ - A Fromm postawił diagnozę Stalinowi – aseksualny (bezpłciowy) sadyzm.*
Oto kto prowadził niezwykle krwawą i wyniszczającą wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi.
- Tak, Fromm - to był znany psychiatra. Weźmy teraz generała Franco, który toczył wojnę domową w Hiszpanii. Zginęła tam niemal jedna trzecia narodu hiszpańskiego. Według krwi generał Franco był czystym Żydem. I po ojcu i po matce. Był z przechrztów, co znowu dokładnie się ukrywa.
A od strony komunistycznej prowodyrem była Passjonaria. Dokładnie taka sama historia. Rasowa, pełnej krwi Żydówka z przechrztów i żona republikańskiego premiera Negrina. Oto kto prowadził niezwykle krwawą i wyniszczającą wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi.
Biechtierew w wieku około 70 lat ożenił się z młodą Żydówką. Ponownie, związek Szatana i Antychrysta.
Franco miał 157 cm wzrostu, Napoleon miał 151 cm wzrostu. Pamiętacie - kompleks Napoleona? I wszystko to w większości przypadków jest związane z agresywnością. Tak więc Biechtierew dokonał trafnej diagnozy. A teraz w prasie sowieckiej piszą, że po takiej diagnozie Stalin go otruł. Po 3 dniach Biechtierew zmarł w tajemniczych okolicznościach. Krewni Biechtierewa wprost oskarżają o to jego nową młodą żonę. Okazuje się, że w wieku około 70 lat ożenił się on z młodą Żydówką. Ponownie, związek Szatana i Antychrysta.
Ta młoda Żydówka, wydaje się, że nazywała Berta Jakowlewna, była siostrzenicą szefa NKWD Jagody, czystej krwi Żyda. I, jak pisze prasa sowiecka, na rozkaz Stalina poprzez Jagodę jego siostrzenica otruła swego czcigodnego męża. A żydowska gazeta w Nowym Jorku, „New Russian Word” („Nowe Słowo Rosyjskie”), to wszystko przedrukowuje.
Przy bliższym zbadaniu tej sprawy ujawniają się następujące dziwne rzeczy. Okazuje się, że podczas słynnej sprawy Schneersona-Beilisa, która dla Rosji była odpowiednikiem słynnej głośnej sprawy Dreyfusa we Francji, w tym procesie w obronie Beilisa występował nie kto inny, jak tylko słynny psychiatra Biechtierew. To znaczy, był on Żydofilem.
Biechtierew urodził się w 1857 roku. Proces Schneersona-Beilisa miał miejsce w 1910 roku. Zwykle osoba w wieku 50 lat nie powinna popełniać pochopnych czynów. Oto jeszcze jeden żywy przykład tego, że jak tylko dotknie się kwestii żydowskiej, to pojawiają się degeneraci i natychmiast przystępują do obrony Żydów. Instynktownie.
Kontynuujmy naszą analizę przypadku Biechtierewa i przyjrzymy się innej książce. Aleksander Sielaninow, "Tajna siła masonerii", St. Petersburg, 1911 rok. Tutaj znowu, na stronie 99, spotykamy naszego dobrego znajomego. Znany mason Guczkow, jako Przewodniczący Dumy Państwowej wraz z profesorem Biechtierewem udał się do Konstantynopola, gdzie Młodzi Turcy (tj. tureccy masoni, którzy dokonali rewolucji w Turcji) uhonorowali ich z niezwykłą pompą. Na tej podstawie możemy wywnioskować, że Biechtierew był masonem i to wielkim masonem.
Według wielu źródeł, przed rewolucją Biechtierew był nie tylko lewicowcem, ale najbardziej, jak to się mówi, zażartym liberałem. Zachęcał studentów do brania udziału w ruchu rewolucyjnym, a nawet miał nieprzyjemności w służbie po roku 1905 z powodu swego skrajnego liberalizmu.
Dostojewski - jeśli ktokolwiek zniszczy Rosję, to będą to nie komuniści, nie anarchiści, a przeklęci liberałowie
A co mówił o liberałach F.M. Dostojewski? Powiedział, że jeśli ktoś zniszczy Rosję, to nie będą to komuniści, nie anarchiści, ale przeklęci liberałowie.
Ponieważ oni zawsze podkopują fundamenty państwa. Oto takim cholernym liberałem i był słynny profesor psychiatrii Biechtierew. I nie ma tu nic niezwykłego. Po przeanalizowaniu wielu znanych psychiatrów przekonałem się, że psychopatów wśród psychiatrów jest znacznie więcej niż w jakimkolwiek innym zawodzie.
Nasz Biechtierew, który w wieku 70 lat ożenił się z młodą Żydówką, jest dobrą ilustracją do definicji Bierdiajewa o związku Szatana i Antychrysta. Na początku wydawało nam się, że obrzydliwy be - Stalin otruł dobrego słynnego przedrewolucyjnego profesora psychiatrii Biechtierewa, prawdziwego miłośnika prawdy i patriotę. Który niby oto wyszedł i wyłożył całą prawdę: "Stalin – to paranoik".
Ale przy głębszej analizie widzimy, że Biechtierew był takim samym degeneracyjnym paskudztwem, jak sam Stalin, ale paskudztwem o dużo większym stażu. Znowu potwierdza się powiedzenie, według którego wąż gryzie siebie za ogon. Więc widzą Państwo, wszędzie szukamy prawidłowości i wszędzie je znajdujemy.
Powtarzam, robimy to wszystko po to, aby chronić Żydów przed antysemityzmem, a także innych normalnych ludzi, którzy bezmyślnie są oskarżani o antysemityzm.
Powróćmy do naszego dzisiejszego tematu - udziału Żydów w "rosyjskiej" rewolucji. Prezydent Reagan wielokrotnie powtarzał w ciągu swojej kariery, że Związek Sowiecki - to imperium zła. To stało się jego hasłem, ale żeby odkryć korzenie tego imperium zła, nikt w Ameryce nic nie zrobił. Dlaczego? Kolejna zagadka ...
Całe to zło w Związku Radzieckim utrzymywało się na Żydach
A przecież całe to zło w Związku Sowieckim utrzymywało się na Żydach. Teoria – na Karolu Marksie, a praktyka – na sowieckim rządzie, który w 80% składał się z jawnych Żydów, a pozostałe 20% - to zamaskowani pół-Żydzi lub ludzie żonaci z Żydówkami.
Dzisiaj Żydzi prawie każdego dnia podnoszą wycie do Niebios - holokaust, katastrofa ... O tym, jak Hitler zniszczył około 6 milionów Żydów (liczba ta jest przesadzona co najmniej dziesięć razy, patrz: Jürgen Graf. "Mit o Holokauście" Russian Gazette , - Русский вестник numer 32-34, 1996).
Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan
Nikt jednak nie krzyczy o tym, że Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan i że są tu trochę winni. Teraz zajmiemy się tą kwestią bardziej szczegółowo.
Najbardziej znanym badaczem kwestii żydowskiej na emigracji rosyjskiej był niejaki Andriej Dikij (ros. - Андрей Дикий, pol. - Dziki), który napisał bardzo dobrą książkę "Żydzi w Rosji i w ZSRR". Książka ta została wydana w Nowym Jorku w 1967 roku. Uważnie ją przestudiowałem i uważam za bardzo interesującą i bardzo wartościową książkę.
Ale zaczniemy naszą analizę, przede wszystkim od autora. Andrieja Iwanowicza Dikiego, to jego pseudonim, a prawdziwe nazwisko autora - Zankiewicz. Być może Białorus, a może i nie - nie wiem. Jednak sam pseudonim jest dość charakterystyczny - Dikij - Dziki. Jeszcze słynny francuski pisarz Balzac zupełnie poważnie pisał: "Imię człowieka często wpływa na jego los". Sołżenicyn również to powtarza. Zwłaszcza, gdy dany człowiek sam wybiera sobie imię - pseudonim. Na przykład,- Maksim Gorkij. Jego prawdziwe nazwisko - to Pieszkow. Mało dźwięczne nazwisko. Jaki wybiera sobie pseudonim? Gorkij. (pol. – Gorzki). Dlaczego? Ten pseudonim odpowiadał goryczy, która była w jego duszy.
Specjalnie zajmowałem się tym problemem. Znam kilka przykładów na to, jak człowiek, który przyjął pseudonim Dikij, w swojej duszy był anarchistą. Na przykład, - Boris Wilde, literacki pseudonim Dikij, członek francuskiego ruchu oporu, rozstrzelany przez Niemców w 1942 roku. Z jego dzienników jasno widać, że ​​był on prawdziwym psychopatą, mono-maniakiem z kompleksem samozniszczenia, samobójstwa.
Oto inny przykład - kanclerz Niemiec Zachodnich Willy Brandt. Ale Brandt - okazało się, że to jego pseudonim, co oznacza pożar, a jego prawdziwe nazwisko to Fromm. Dzisiaj jest prezydentem Światowej Międzynarodówki Socjalistycznej, gdzie gromadzą się wszyscy lewicowcy i liberałowie.
Wróćmy do naszego Dikiego - Dzikiego. Okazuje się, że miał młodszego brata – „suchą-rączkę” – z uschniętą ręką (ros. – „сухоручкy”).
A nieubłagane prawo natury mówi - jeśli jeden brat lub siostra ma znaki degeneracyjne (zwyrodnieniowe), to z reguły rozprzestrzeniają się one na wszystkich braci i siostry, ponieważ jest to genetyczne. W ciągu kilku pokoleń ginie cały ród, ponieważ źródłem tego wszystkiego jest zwyrodnienie (degeneracja).
Czasami na wykładach zamiast terminu – degeneracja będę mówił zboczenie, zwyrodnienie, aby nie było elementu zniewagi. Jeden z największych badaczy degeneracji, uczeń profesora Lombroso, Max Nordau, nazywał Lwa Tołstoja zboczeńcem (zwyrodnialcem) najwyższego rzędu. Nordau napisał nawet książkę „Degeneracja”, która została kilkakrotnie wydana przed rewolucją w języku rosyjskim. W swojej pracy analizował on degenerację w dziedzinie literatury i poświęcił wiele miejsca L. N. Tołstojowi. W rzeczy samej – niezręcznie jest nazywać światowej sławy pisarza degeneratem, więc wymyślił on nowy termin – zboczeniec najwyższego rzędu.
Do „Głosu Ameryki” byli brani tylko ludzie z kompleksem pederastii Lenina
A więc, na mojej fiszce na Andrieja Dikiego jest napisane - brat „sucha-rączka”. Informacja otrzymana od Georgesa Kostina (ros.- Жоржа Костина) 25 grudnia 1972 roku. Georges wyglądał na mniej niż 50 lat, był taki pomarszczony ... no, w ogóle nieciekawy. A obok niego siedziała młoda piękna żona. Potem okazało się, że to było takie samo fikcyjne małżeństwo, jak i u profesora Biechtierewa.
Ten George Kostin pracował dla „Głosu Ameryki” i wiem, że tylko ludzie z kompleksem pederastii Lenina byli brani do „Głosu Ameryki”. Tak więc - informację o bracie „suchej rączce” powiedział mi ten George. Podobne poznaje się przez podobne. Rzecz w tym, że zwykły człowiek może nie zwrócić uwagi na ten fakt, ale legionista zawsze zobaczy legionistę. Wiec, jak się mówi, dzięki za informację ...
Andriej Dikij w latach 30-tych był jednym z liderów NTS*/, solidaristów. I to był wciąż ten sam gang. To była masońska sztuczka. Tylko dlatego amerykański wywiad płacił im pieniądze. Później Dikij pokłócił się z NTS, tak jak to jest z ludźmi "dzikimi", którzy z nikim się nie dogadują, ponieważ są permanentnymi rewolucjonistami. Jest to już drugi minus. Policzmy zatem plusy i minusy.
*/ - NTS - Związek Rosyjskich Ludzi Pracy Solidarystów (НТС – Наро́дно-трудово́й сою́з росси́йских солидари́стов). NTS/НТС – polityczna organizacja emigracji rosyjskiej (A.L.)
Już wcześniej powiedziałem wprost, że jego książka jest bardzo dobra, bardzo cenna. To duży plus. Analizując autora, natkniemy się jednak na trzy minusy: po pierwsze, Dikij - to anarchista, po drugie - brat „sucha-rączka”, po trzecie - jeden z liderów NTS.
Zmarł on w 1977 roku po długiej i ciężkiej chorobie. Umierał bardzo ciężko w domu starców na farmie Tołstoja. Dziko krzyczał. Zauważmy, że do domu starców biorą tylko ludzi w podeszłym wieku, którzy są chorzy psychicznie lub sparaliżowani. Czyli takich, którzy nie mogą zająć się sobą.
Andriej Dikij - najsłynniejszy Antysemita na rosyjskiej emigracji ożenił się z Żydówką!
Ze swoją pierwszą żonę dzieci nie miał. Już w dojrzałym wieku 50-60 lat żeni się z drugą. Ale kim była ta żona? Żydówką - karaimką. Czyli najsłynniejszy Antysemita na rosyjskiej emigracji ożenił się z Żydówką!
* - Tak samo było z przywódcą rosyjskich faszystów w USA – Wonsiaсkim (ros. –Вонсяцким), on również był żonaty z Żydówką.
- Tak, to samo jak z Wonsiackim. W pierwszym małżeństwie przywódca rosyjskich faszystów w Stanach Zjednoczonych Wonsiacki miał za żonę młodziutką Żydówkę z Odessy. W drugim małżeństwie ożenił się z kobietą - milionerką, która była dwa razy starsza od niego, nadawała się na jego matkę. Gorszący kompleks Edypa. Wszyscy oni – to dziwacy. Ale za tymi dziwactwami ukryte są zaburzenia psychiczne. Ci ludzie próbują wstrząsnąć całym światem.
* - Tu przychodzi na myśl jeden z aksjomatów z poprzedniej serii wykładów "Protokoły Sowieckich Mędrców". Stałym i bolesnym antysemitą będzie najczęściej osoba z domieszką krwi żydowskiej (ros. - c прожидью).
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.16 11:42 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU Cz. 2/2

Gazeta "New York Times" opublikowała wyniki badań, przeprowadzonych przez grupę amerykańskich naukowców. Przeanalizowali oni 78 największych osobistości w historii ludzkości i okazało się, że:
- 37% - miało ostre choroby psychiczne podczas ich życia;- 83% - było oczywistymi psychopatami;- 10% - było lekko psychopatycznymi;- 7% - było normalnymi ludźmi.
Kiedy badania zawężono do 35 z największych geniuszy w historii ludzkości, to okazało się, że:
- 40% - cierpiało na ostre choroby psychiczne;- 90% - było psychopatami.
Oto dlaczego w degeneralogii istnieją trzy "Prawa 90%", trzy podstawowe prawa profesora Igora Borisowicza Kałmykowa:
- 90% - wszystkich poważnych przestępstw wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich chorób (za wyjątkiem chorób zakaźnych) wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich geniuszy w historii ludzkości było zboczeńcami, zwyrodnialcami.
Badam ten przedmiot już od ponad 50 lat i po całym tym czasie, poświęconym na prace badawcze, doszedłem do następującego wniosku:
Degeneralogię powinny badać służby bezpieczeństwa państwowego wszystkich krajów bez wyjątku. Jest to konieczne po to, abyśmy już nigdy więcej nie szli na wojnę - naród przeciwko narodowi, dla zabawy i sadystycznych przyjemności przywódców zdegenerowanej sekty.
Również usilnie zalecam, aby Podstawy Degeneralogii były obowiązkowo wprowadzone w starszych klasach szkół i na pierwszych latach wyższych uczelni, aby normalni ludzie wiedzieli o istnieniu ogromnej klasy degeneratów i potrafili dokonać właściwego wyboru w młodości dla stworzenia zdrowej rodziny.
- Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem?
- W poprzednim pytaniu mówiliśmy o sprawdzaniu na degenerację według drzewa genealogicznego. Jest to prosty i stosunkowo łatwy test-sprawdzenie, dostępny dla prawie każdego z nas.
Istnieją jednak specjalne przypadki. Co mają robić sieroty – podrzutki, które nie znają swojej historii rodzinnej? Co mają robić przybrane dzieci, którym w większości przypadków ich zdegenerowani przybrani rodzice nie mówią o tym (często sami nie mają tej informacji)? Te przybrane dzieci będą całkowicie przekonane, że oni i ich przybrani rodzice są jedną rodziną.
Pośród klasy degeneratów jest tak wiele wszelkich diabolicznych kombinacji, że u nich tam sam diabeł złamie nogę. Na przykład, czy wiecie Państwo, że degeneraci biorą ogromną ilość przybranych dzieci? Setki tysięcy rocznie. Te przybrane dzieci nie będą żyć w małżeństwach z prawdziwymi dziećmi degeneratów (mówiliśmy już o tym wcześniej - o nienormalnych relacjach seksualnych wśród degeneratów).
Te przybrane dzieci, gdy nadejdzie czas, aby stworzyć własną rodzinę, będą szukać, szukać, szukać wśród swoich zdegenerowanych przyjaciół, aż w końcu znajdą innego partnera, który był również normalnym, takim samym adoptowanym dzieckiem. Te nowe rodziny będą normalne w 100%, ale wszystko wokół, w tym również oni sami, będą w 100% przekonani, że oni też są degeneratami, ponieważ z pianą na ustach będą bronić wszystkich dziwnych, nietypowych zachowań swoich „rodziców” i przyjaciół. Czy widzą Państwo, jak wszystko się od razu skomplikowało?
Dlatego w degeneralogii wszystkie reguły i aksjomaty zawsze mówią o 90% i nigdy nie mówią o 100%. Ponieważ dzieci i wnuki tych "przybranych par" będą głośno krzyczeć:
"Tak, jesteśmy w 100% zdegenerowani, w drugim, a nawet w trzecim pokoleniu!Jednak - popatrzcie na nas! My jesteśmy normalni! Nasze dzieci są normalne!Jak to wszystko nam wytłumaczysz - drogi nasz przyjacielu?"
W bardzo prosty sposób. Każdy może szybko wykonać prosty test-samosprawdzenie.
Z tymi, którzy trafiają do trzeciego stadium degeneracji (wady wrodzone) i w drugiego stadium degeneracji (choroby psychiczne), wszystko wydaje się być jasne.
Pozostaje ustalić, czy trafiają Państwo do pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne).
W naszym postępowym wieku wiele seksualnych perwersji pod presją degeneracyjnej propagandy w środkach masowego przekazu (masowej dez-informacji) stało się prawie normą. Pozycja 69 jest już zalecana na amerykańskich uniwersytetach jako dobry środek antykoncepcyjny. Wielu z klasy normalnych ludzi już zaczęło to robić. Jak zatem będziemy mogli sprawdzić siebie pod kątem perwersji, zboczeń seksualnych?
W bardzo prosty sposób.
Spróbujcie zrobić to w normalny sposób, tak jak nasi ojcowie i dziadowie robili to od stuleci, "twarzą w twarz - i mężczyzna na górze".
Kilka razy. Bez oszustwa.
Nie próbujcie sobie wyobrazić, kiedy śpicie z żoną, że śpicie z innym mężczyzną, z psem lub ze swoją matką ...
Jeśli wyniki tego autotestu będą pozytywne – to nie muszą Państwo o nic się martwić. Po prostu wyprała wam mózg propaganda degeneracyjna i nauczyła was robić idiotyczne rzeczy. Nawet jeśli poprzedni test sprawdzenia „waszego drzewa genealogicznego” dał inny wynik - to znaczy, że po prostu wam nie powiedziano, że jesteście przybranym dzieckiem, czy też waszym rodzicom nie powiedziano, że oni byli przybranymi dziećmi.
Natomiast jeśli wynik autotestu na perwersje seksualne okazałby się negatywny, to - niech Bóg pomoże wam dokonać prawidłowego wyboru. Ale o tym porozmawiamy później.
- A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami?
- Pańskie pytanie przypomniało mi historię pewnej starej kobiety, przebacz Boże, która przed śmiercią wyraziła całą swoją filozofię życiową w jednym zdaniu:
Cały świat - to burdel, wszyscy ludzie – to kur .. (ros. - Весь мир – бардак, все люди – бл.ди)
Myślę, że wielu złodziei, alkoholików i narkomanów mogłoby podobnie sformułować swoje poglądy na życie. Wierzą w to oni całym sercem. Myślą oni, że cały świat jest taki sam jak oni.
Oczywiście, są złodzieje, przebacz Boże, alkoholicy i narkomani. Jednak jest też mnóstwo normalnych ludzi. Budują oni domy, drogi, mosty i tunele. Codziennie przewożą tysiące ludzi w samolotach, pociągach i autobusach. Latają w kosmosie. Stale tworzą. Wszystkie klany rodzinne ze zdrowym drzewem genealogicznym będą tego świadkami.
Normalnych ludzi jest tak dużo, że cała niszczycielska energia klasy degeneratów nie zdołała ich zniszczyć, chociaż ta wojna trwa bez końca już przez wiele tysięcy lat.
- Co Pan myśli na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego?
- Struktura władzy klasy zdegenerowanej na Zachodzie jest praktycznie taka sama jak struktura władzy Partii Komunistycznej na Wschodzie.
Każda organizacja radziecka, w tym "Ruch na rzecz pokoju i współpracy gospodarczej", miała mnóstwo pomocników technicznych - referentów. Zwykle znajdowali się w dolnej części eszelonu struktury, ale wszystkie te struktury obejmowały również pewną liczbę wysokiej jakości patentowanych komunistów na kierowniczych stanowiskach.
Czy może Pan sobie wyobrazić dowolną poważną organizację radziecką, gdzie stanowiska kierownicze zajmowaliby nie członkowie partii?
To samo dotyczy zachodniego odpowiednika radzieckiego Kominternu - hominternu, tego sojuszu międzynarodowego bractwa homosiów - degeneratów.
Dlatego, odpowiadając na Pańskie pytanie, myślę, że 90% liderów MFW jest patentowanymi degeneratami. Reszta członków tej organizacji (zwykły personel techniczny) - myślę, że jest wystarczająco dobrze wytresowany, ​​aby nie zadawać niewygodnych pytań na temat decyzji kryminalnych i zaleceń swoich przywódców.
- Co Pan myśli o Jelcynie i jego drużynie?
- Wszystkie debaty na temat jego działalności wiążą się z tym, że ludzie złudnie myślą, że Jelcyn i wybrani przez niego degeneraci – wszyscy razem pracują na rzecz dobra Rosji.
Jest to bardzo niebezpieczne złudzenie.
Wszyscy oni – są gangiem degeneratów, posadzonych robić to, co robią, i to całkiem skutecznie. Ich głównym zadaniem jest:
Myślę, że z tym zadaniem poradzili sobie dość sprawnie. A kiedy już potną na złom ostatnią sowiecką atomową łódź podwodną – to dopiero wtedy poznacie prawdziwe oblicze zachodniej demokracji, która od dawna znajduje się pod piętą przywódców zdegenerowanej sekty.
- Czy może być w Rosji normalny rząd?
- Pańskie pytanie dotyczące rosyjskiego rządu (lub rządu jakiegokolwiek innego państwa) doprowadziło nas do drugiej części naszej rozmowy.
W pierwszej części dowiedzieliśmy się o tym, że istnieje liczna klasa degeneratów - fakt absolutnie nieznany większości normalnych ludzi. W drugiej części tej rozmowy dowiemy się o tym, że klasa degeneratów jest niejednorodna.
Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni (ros. - хорошие, плохие и мерзкие). Dokładniej - dobrzy zboczeńcy, źli degeneraci i wstrętni wyrodki rodzaju ludzkiego. (ros. - хорошие вырожденцы, плохие дегенераты и мерзкие выродки рода человеческого).
Ponownie, po raz kolejny, chcę podkreślić, że termin degenerat jest używany przez nas jako termin czysto medyczny (zboczeniec) i nie powinien być odbierany jako słowo obraźliwe.
W socjologii wyższej degenerat – to pojęcie biologiczne. Tj. jeśli normalne i zdrowe zaadoptowane przez rodzinę chasydzko - lubawiczewską dziecko przejdzie wieloletnią szkołę wychowania talmudycznego, to od tego nie stanie się ono biologicznym degeneratem. Prawdopodobnie stanie się moralnym potworem, jednakże, poznając wyższą socjologię, jako biologicznie normalny człowiek, może stać się w pełni naszym przyjacielem i sprzymierzeńcem. Z drugiej strony, również prawdziwi biologiczni zboczeńcy mogą niekiedy stać się naszymi przyjaciółmi i sojusznikami.
Na przykład, Piotr Iljicz Czajkowski był takim dobrym zboczeńcem (degeneratem). Jego nienormalne życie seksualne i brak dzieci są wyraźnym wskaźnikiem degeneracji jego rodu. Jednak napisał on zdumiewające dzieła muzyczne, był cichym i dobrze wychowanym człowiekiem. Jego muzyka nie była dekadencką i nie popierał on trucizny dekadencji w świecie sztuki. Ponadto, jak już mówiłem, nie miał dzieci. Wszystko to pozwala nam odnieść go do kategorii dobrych zboczeńców, zaklasyfikować go jako dobrego degenerata.
Widzę, że chce mnie Pan zapytać – a co ma z tym wspólnego brak dzieci?
Widzi Pan, nawet jeśli ojciec i matka byli dobrymi zboczeńcami i zrobili wiele dobrego w swoim życiu, nieustannie walcząc z demonami degeneracji – to nie ma żadnej gwarancji, że ich dzieci będą kontynuować to dzieło. Wręcz przeciwnie, dzieci oczywistych degeneratów, z reguły, całkowicie niszczą całe to dobro, które uczynili ich rodzice, a ponadto - kontynuują swoją destrukcyjną ścieżkę do samego końca. Pamięta Pan słynną książkę Ethel Lilian Voynich "Овод"? (pol. „Giez”). Ojciec był arcybiskupem, a syn stał się rewolucjonistą i wszystko to skończyło się tragedią. Jest to typowa historia. Oto dlaczego bezdzietność (celibat) jest bardzo ważnym kryterium do umieszczenia w kategorii - dobry degenerat.
Kiedy tylko to Pan zrozumie, możemy przejść do Pańskiego pytania o normalnym rządzie.
A więc, czy może człowiek z normalnymi, jak u wszystkich, rozwiniętymi mięśniami nóg brać udział w zawodach i wygrać bieg?
Tak, może. Na poziomie drużyny szkolnej.
Tak, może uczestniczyć i być może wygrać na poziomie miasta.Tak, może brać udział, ale nie ma żadnych szans na wygraną na poziomie kraju.Natomiast w zawodach na poziomie światowym - nie może on nawet brać udziału, nie mówiąc o zwycięstwie.
Czy rozumie Pan, do czego zmierzam? Tylko osoba z nienormalnie, nadmiernie rozwiniętymi mięśniami nóg może brać udział i ma szanse wygrać w rywalizacji o znaczeniu związku sportowego i świata.
Te same zasady obowiązują w zawodach, dotyczących zapasów w wolnym stylu ... o władzę.
Tylko człowiek z nienormalnie rozwiniętą żądzą władzy (stłumiony sadystyczny homo - maniak) może zwyciężyć w walce o władzę. Jest to aksjomat degenerologii.
Jak mówi się w narodzie - określona substancja zawsze wypnie na sam wierzch.
Tak więc, klasa degeneratów jest niejednorodna. Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni.
Dobrzy degeneraci zawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. W rządzie zawsze będą oni walczyć ze wstrętnymi degeneratami, tak jak policja stale walczy z elementami przestępczymi.
Źli degeneraci w rządzie - będą udawać, że nic się nie dzieje. Nie będą nawet próbować powstrzymać wstrętnych degeneratów podczas ich ataków na klasęnormalnych ludzi.
Wstrętni degeneraci zawsze rozpoczynają od ataku na dobrych degeneratów, ponieważ dobrzy degeneraci, jako system obronny organizmu, mogą szybko rozpoznać i zneutralizować działania wstrętnych degeneratów. Po stłumieniu dobrych degeneratów w rządzie, wstrętni degeneraci, z reguły, natychmiast rozpoczynają wojnę na pełną skalę przeciwko całej klasie normalnych ludzi.
W filozofii marksistowsko-leninowskiej proces ten nazywany jest prawem o jedności i walce przeciwieństw - jako motor postępu historycznego. Dwa tysiące lat przed nimi Rzymianie sformułowali to prawo w następujący sposób: Similia Similibus Curantur czyli "podobne poznaje się po podobnym" (a dokładniej "podobne leczy się podobnym").
A więc - jak ustalić, czy w rządzie są dobrzy degeneraci?
W taki sam sposób, jak ustalamy - czy mamy kota pod łóżkiem. Wpuścimy myszkę do pokoju i kot, jeśli jest, wyskoczy, aby złapać tę myszkę.
A więc, trzeba wpuścić nasze myszy ...
W jaki sposób rząd reaguje na ruch na rzecz praw pederastów?W jaki sposób rząd reaguje na karę śmierci dla degeneratów - przestępców?W jaki sposób rząd chroni interesy klasy normalnych ludzi pracy?W jaki sposób rząd chroni interesy pasożytniczej klasy degeneratów?
Proste pytania. Proste odpowiedzi. Prosty test.
Ta sama metodyka może być zastosowana do każdej innej struktury: nauki, sztuki, wojska, prasy, telewizji, Cerkwi/Kościoła ...
Test ten da nam jasny obraz tego, jakie oddziały w organizacji zostały w pełni zajęte przez wstrętnych degeneratów, jakie znajdują się w stanie stagnacji pod kierownictwem złych degeneratów i jakie są pod kontrolą dobrych degeneratów, którzy energicznie walczą, ratując i chroniąc siebie, a równocześnie i całą klasę zwykłych ludzi pracy, przed gwałtownymi atakami wstrętnych degeneratów.
Często mnie pytają - czy mogą być normalni ludzie u władzy? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: teoretycznie tak, ale w praktyce, jeśli normalny człowiek dojdzie do władzy – on tam długo się nie utrzyma. Nie bez powodu przysłowie ludowe mówi - z wilkami żyć – jak wilki wyć.
- Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"?
- Pan Bóg nienawidzi rasizmu w jakiejkolwiek formie. Pan Bóg nienawidzi samą ideę, że jakiś naród może ogłosić się narodem wybranym. Jest to rasizm w najgorszym przejawie.
Czytajcie Douglasa Reed’a. Jego monumentalne dzieło „Spór o Syjon” (można je przeczytać na stronie informacyjnej http://rus-sky.com ) mówi o tym bardzo dobrze i uważam, że byłoby dobrze, aby wielu z naszych ojczulków (kapłanów – A.L.) zapoznało się z nim, zanim zaczną śpiewać chwałę Staremu Testamentowi.
Każdy człowiek, który będzie się starał zachować „czystość krwi” poprzez zakaz małżeństw mieszanych z normalnymi ludźmi innych narodowości, ryzykuje przyspieszyć proces degeneracji swojego narodu. Zwłaszcza, jeśli jest to mały naród.
Jeszcze raz podkreślam - mówimy tutaj o małżeństwach pomiędzy normalnymi ludźmi.
- A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i o odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации"?)
- Wyobraźmy sobie, że ktoś zacznie zwozić członków zdegenerowanej sekty w jedno miejsce, powiedzmy ... na wyspę Madagaskar (przecież był taki projekt pod koniec lat 30-tych, poszukajcie w archiwach - bardzo ciekawe ...) .
Będą tam degeneraci z USA, Rosji, Kanady, Etiopii, Iraku, Anglii, Francji ... Wcześniej czy później zaczną się oni ze sobą żenić. Jak myślicie, jaki będzie wynik tych małżeństw? Normalne dzieci?
Oto moja odpowiedź na Pańskie pytanie, dotyczące małżeństw między członkami zdegenerowanej sekty i o stworzeniu "Nowego Narodu" (ros. – *„Nowej Nacji”)*ludzi pracy.
Zupełnie inny problem powstaje przy mieszanych małżeństwach pomiędzy członkami zdegenerowanej sekty a lokalną (tubylczą) ludnością.
Czy widzicie Państwo – degeneratom jest trudno kontynuować swój ród. Stąd pochodzi nazwa – zboczeńcy, zwyrodnialcy, wyrodki. Ich nawyki seksualne są bardzo dobrze opisane w rosyjskim "rzucaniu mięsem" (ros. „mat”, „материться” - przeklinanie, niecenzuralne rzucanie słów – obelg). Przecież oni dosłownie robią wszystko to, o czym bezmyślnie mówią („матюгаются” – pol. rzucają wulgarne słowa) nastolatkowie w bramach domów. Tak więc, jeśli degenerat zdecyduje się poślubić miejscową tuziemkę – to normalna kobieta nie potrafi uczestniczyć przez długi czas w jego patologicznych orgiach. Tylko świeżo upieczona lokalnadegeneratka – tuziemka zaspokoi jego potrzeby.
Czy pamiętają Państwo, jak rozmawialiśmy o efekcie „wsysającej gąbki” oraz o efekcie „światowego rowu ścieków”? Zdegenerowana sekta, jak gąbka, nieustannie wchłania w siebie wszystkich świeżo upieczonych lokalnych tubylców - degeneratów. Działają oni jako ogólnoświatowy rów ściekowy, stale zbierając śmieci od wszystkich narodów świata.
Większość małżeństw mieszanych między członkami zdegenerowanej sekty i lokalną ludnością tubylczą są małżeństwami pomiędzy dwoma degeneratami - starymi i nowymi (świeżo upieczonymi).
Jedynym wyjściem z tego błędnego cyklu – to bezdzietność lub dzieci przybrane, ale to jest temat na inną rozmowę.
- A jak u Pana jest z tematem religii?
- Jestem ochrzczonym Rosjaninem i, jak większość Rosjan, uważam się za Prawosławnego. Jednak nie rozumiem niektórych trudnych miejsc z żydowskiego Starego Testamentu. Wielu teologów uważa, że ​​miejsca te zostały po prostu wstawione tam przez żydowskich kapłanów - lewitów.
Dlaczego? To proszę poczytać książkę Douglasa Reeda „Spór o Syjon”, gdzie porównuje on teksty Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Oto co on tam pisze:
”... Po życiu Jezusa Chrystusa Stary Testament wraz z Nowym Testamentem został przetłumaczony przez Świętego Hieronima na łacinę i te Testamenty zostały uznane przez Kościół/Cerkiew za pochodzące z tego samego boskiego autorytetu, jako części jednego Pisma Świętego.
TORA (Stary Testament)
"I rzekł do mnie Pan ... W tym dniu zacznę wzniecać przed tobą przerażenie i lęk przed tobą we wszystkich narodach pod niebem, że usłyszą o tobie i będą drżeć, i będą w strachu przed tobą ... Ponieważ On ukochał twoich ojców, dlatego wybrał On ich nasienie po nich ... aby wypędzić narody przed tobą, które są większe i silniejsze od ciebie, abyś wszedł ty, żeby oddać tobie ich ziemię w dziedzictwo…
I kiedy Pan, Bóg twój, odda ich tobie, pokonasz ich i całkowicie ich zniszczysz; i nie zawrzesz z nimi porozumienia, ani nie okażesz im miłosierdzia; ani nie zawrzesz małżeństw z nimi ... i zniszczysz ich ołtarze i rozbijesz ich bożków ... Bo jesteś świętym ludem przed Panem, Bogiem twoim; i Pan, twój Bóg, wybrał ciebie, abyś był narodem szczególnym pod Nim, ponad wszystkimi narodami na ziemi ... I pożresz wszystkie narody, które Pan, Bóg twój, wyda ci ; oko twoje nie będzie miało litości dla nich ... Ale Pan, Bóg twój, wyda ich tobie i wytępi ich potężnym zniszczeniem, dopóki nie zostaną oni wytępieni ...
I wyda ich królów w ręce twoje i ty wytępisz ich imię spod nieba; nie ustoi się nikt przeciwko tobie, dopóki ich nie wytępisz ... Każde miejsce, na którym stanie twoja stopa, będzie twoje ... nawet do najbardziej odległych mórz będą sięgały twoje brzegi ... A w miastach tych narodów, które Pan, twój Bóg, da ci w dziedzictwo, nie zostawisz przy życiu niczego, co oddycha ... (Księga Powtórzonego Prawa)
NOWY TESTAMENT
„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój: albowiem oni będą nazwani synami Bożymi ... Słyszeliście, że powiedziano: będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół ... Nie gromadźcie skarbów na ziemi ... jaka jest korzyść dla człowieka, choćby cały świat pozyskał, ale stracił duszę swoją?
Kochaj Pana, Boga swego ... to jest pierwsze i największe przykazanie; a drugie podobne jest: kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opierają się całe Prawo i Prorocy ... Jeden jest Pan wasz, Chrystus, a wy wszyscy - bracia ... Kto zechce się wywyższyć, niech będzie poniżony ... Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze ... bo jesteście synami tych, którzy zabijali proroków ... to nauczanie Królestwa Niebiańskiego będzie głoszone w całym świecie, jako świadectwo dla wszystkich narodów ...
Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim ... i uczynił wszystkie narody z jednej krwi ... Wiedzcie, że zbawienie Pańskie posłane jest do nie-Żydów - pogan i usłyszą je ... Ponieważ obietnica, że będzie on władał całym światem, nie było dana Abrahamowi, ani jego potomstwu, zgodnie z prawem, ale tylko przez prawdziwą wiarę ...
Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią ... „(Ewangelie, Dzieje i Listy).”
Jak widać - religia jest tematem skomplikowanym i sprzecznym, jak zresztą również i degeneralogia, dlatego, z reguły, w dyskusje na tematy religijne staram się nie wchodzić. Mogę tylko dodać, że moją ulubioną modlitwą jest Modlitwa Ostatnich Starców Optyńskich. Oto ona (cytuję z pamięci):
Panie Boże spraw, abym ze spokojem duszy mógł spotkać wszystko, co przyniesie mi nadchodzący dzień. Pozwól mi całkowicie oddać się Twojej Świętej Woli. W każdej godzinie tego dnia - we wszystkim pouczaj i wspieraj mnie. Bez względu na rodzaj informacji, które będę dostawał w ciągu dnia, naucz mnie przyjmować je ze spokojem duszy i twardym przekonaniem, że wszystko jest z Twojej Świętej Woli. We wszystkich moich słowach i uczynkach - kieruj moimi myślami i uczuciami. We wszystkich nieprzewidzianych przypadkach - nie pozwól mi zapomnieć, że wszystko zostało zesłane przez Ciebie. Naucz mnie bezpośrednio i rozumnie obcować z każdym członkiem mojej rodziny, nikogo nie denerwując ani nie zasmucając. Panie Boże, daj mi siłę do zniesienia zmęczenia nadchodzącego dnia i wszystkich jego wydarzeń. Kieruj moją wolą i naucz mnie modlić się, wierzyć, mieć nadzieję, tolerować, przebaczać i kochać. Amen.
- Miałem na myśli religię, jako przedmiot poznania ...
- Religia, jako przedmiot poznania ...
Jak już mówiłem, degeneracja jest integralną częścią cyklu życia. Ten proces trwa już od tysięcy lat. Po prostu wcześniej był on nazywany inaczej. Kiedy ten nowy, świeżo upieczony degenerat zaczyna po raz pierwszy uświadamiać sobie, że różni się on od innych ludzi (od normalnych ludzi) – to pojawia się u niego wybór. Może stać się dobrym zboczeńcem, złym degeneratem lub wstrętnym wyrodkiem.
Rozpatrzmy to na prostym przykładzie.
Kiedy młody sadystyczny homo - nastolatek zaczyna odczuwać po raz pierwszy obecność demonów degeneracji (pragnienia dominacji, atakowania, zabijania) – to może on:
  1. Dołączyć do lokalnego gangu ulicznego (lub zorganizować własny) i zacząć rabować i zabijać lokalnych normalnych ludzi.
  2. Wstąpić do szkoły Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zostać policjantem i zacząć zabijać i atakować członków lokalnych gangów przestępczych.
Czy widzi Pan różnicę? To samo dotyczy religii.
Jeśli młody homo-nastolatek poczuł obecność destrukcyjnych demonów degeneracji, to może on wstąpić do dowolnego bractwa zakonnego, w którym bracia, z reguły są bardzo doświadczeni w sprawach degeneracji, i pomogą mu walczyć z tymi demonami. W końcu bractwa mnichów mają tysiącletnie doświadczenie w walce z tym złem. Wie Pan, o czym tutaj mówię - post, modlitwa, ciężka praca fizyczna, milczenie, a co najważniejsze - celibat (bezżenność).
Tylko ci z braci, którzy przejdą wieloletnią próbę w walce z demonami degeneracji, przechodzą na bardziej odpowiedzialne stanowiska w hierarchii cerkiewnej (przynajmniej tak, jak było wcześniej). Oni już wiedzą to, o czym tu mówimy. Wszyscy oni poczuli to na własnej skórze. Kapłani większości religii są bardzo dobrze zorientowani w prawach degeneracji i dlatego starają się pomóc lokalnym, świeżo upieczonym, tubylczym degeneratom podjąć właściwą decyzję. Dokonać właściwego wyboru między Bogiem a diabłem.
Kiedy kapłan wysłuchuje spowiedzi - on nie przywiązuje większej uwagi do drobnych grzechów, ale jak tylko wykryje dowolne oznaki degeneracyjnego zachowania– to od razu zaczyna szczegółową rozmowę z nastolatkiem i jednocześnie usilnie zachęca go do wstąpienia do miejscowego bractwa.
Powtarzam raz jeszcze - wszystko to jest wielkim uproszczeniem, ale myślę, że pomoże to Panu nakreślić ogólne zarysy problemu i sposoby jego rozwiązania.
To jest dobre.
Z drugiej strony, homo-nastolatek może wstąpić do klubów degeneratów (Illuminaci, Masoni, Rotary, etc., etc.), zorganizowanych przez przywódcówdegeneracyjnej sekty po to, aby kierować niszczącą energię miejscowych degeneratów - tubylców przeciwko normalnym ludziom przeciwko normalnym strukturom swego państwa.
To będzie obrzydliwe.
A cóż jest wtedy złe?
Złe będzie wtedy, kiedy ten nastolatek nie pójdzie za Bogiem (za braćmi), nie pójdzie za liderami degeneracyjnej sekty (będzie to obrzydliwe), ale będzie się starał oszukać samego Pana Boga poprzez małżeństwo z normalną kobietą, a tym samym całkowicie zniszczyć wszystkie jej marzenia o szczęśliwej rodzinie i o zdrowych dzieciach.
Proszę dobrze zapamiętać - wybór jest zawsze wasz. Zawsze macie wybór.
- Wynika z tego jakaś ponura beznadziejność. Nie pozostawiono nam żadnej szansy. Błyskawicznie degenerująca się ludzkość toczy się z góry w nieuniknioną przepaść ... Okazuje się, że nie ma wyjścia, że ​​wszyscy jesteśmy przeklęci przez Boga ...
- Ależ skąd, Panie! Wręcz przeciwnie! Zawsze uważałem wyższą socjologię za naukę afirmującą życie, pełną optymizmu i wiary w zwycięstwo Dobra.
Oczywiście bezlitosne dane statystyki, twierdzące, że ​​co druga (trzecia) osoba jest mniej lub bardziej zainfekowana degeneracją, z początku po prostu przytłacza. Nawet jakoś nie wierzy się, chce się zwątpić, chce się powiedzieć, że to jedno wielkie nieporozumienie ... Ale to tylko na pierwszy rzut oka.
Jeśli wziąć statystyki ludności ziemi na temat starzenia się, to myślę, że nikogo nie przerazi ten fakt, że w przybliżeniu jedna trzecia ludności zostanie zaliczona do kategorii młodzieżowej, jedna trzecia - do kategorii osób dorosłych, a jedna trzecia - do kategorii osób, wykazujących wyraźne oznaki starzenia się. Starość nas nie szokuje ani nie przeraża. Nikt nie beszta Pana Boga za to, że każdy człowiek w końcu się zestarzeje. To jest naturalny proces. Degeneracja – to jest również proces naturalny. Podobny do procesu starzenia się poszczególnych osób, jest też proces starzenia się klanów.
Wyższa socjologia nigdy nie uważała zboczeńców za ludzi, odrzuconych przez Boga. Podobnie jak nikt z was, mam nadzieję, nie uważa osób starych za ludzi, odrzuconych przez Boga.
Dzieci nie są winni tego, że niektórzy zdegenerowani rodzice zamiast czynić wolę Bożą i zachować godność siwych włosów, zajmują się sztucznym zapłodnieniem i innymi wstrętnymi sztuczkami.
Wyższa socjologia twierdzi, że każdy zboczeniec jest odpowiedzialny tylko za swój osobisty wybór, a nie za wybór swoich rodziców. Dlatego zamiast "przeklęci przez Boga" należy mówić - "przeklęci przez swoich bezbożnych rodziców".
Przyspieszyć, spowolnić lub "wyleczyć" degenerację jest możliwe do pewnego stopnia i w tym system wartości duchowych może odgrywać istotną rolę.
Na przykład ci, których nazywamy "wojownikami przeciwko Bogu", odrzucając Przykazania Chrystusa i żyjąc dla własnego zadowolenia, wkrótce wpadają w krąg zdeprawowanych ludzi i sztucznie zwiększają ilość degeneratów, spełniając nakazy przywódców sekty zdegenerowanej o rozmnażaniu się w dowolny sposób.
Natomiast ci, których nazywamy "posłusznymi Bogu", wypełniają Przykazania Chrystusa i, poprzez samo ograniczanie się, lokalizują to zło.
Dlatego Degeneracja jest pierwotna (pochodzi od rodziców), a walka z Bogiem jest wtórna (jest to wasz osobisty wybór).
Degeneracja nigdy nie powinna być liczona jako wina nosiciela, który ją otrzymał od swoich rodziców. Walka z Bogiem natomiast jest świadomym osobistym wyborem nosiciela degeneracji ze wszystkimi następstwami, które z tego wynikają. Etycznymi, finansowymi i prawnymi.
Aby pomóc w zrozumieniu tego procesu, zastąpmy słowo degeneracja słowem AIDS, a wówczas wiele stanie się dla nas jasne. Człowiek nie ponosi winy za to, że urodził się z rodziców – nosicieli AIDS. Jeśli będzie on żył po ludzku, myśląc o innych ludziach, to może w pewnym stopniu zlokalizować to zło i przerwać łańcuch nieszczęść i cierpień. Natomiast jeśli zacznie żyć dla własnej przyjemności, to zarazi on jeszcze wielu ludzi, a oni z kolei dadzą kolejną populację chorych na tę chorobę dzieci. W naturalnym biegu rzeczy – wszyscy ci nosiciele AIDS wkrótce wymrą, ale jeśli ich zabezpieczenie finansowe przełożyć na zdrową część społeczeństwa, to oni przetrwają i będą jeszcze przez długi czas rozprzestrzeniać tę zarazę dalej.
Dlatego pierwszym zaleceniem wyższej socjologii jest umieszczenie wszystkich zdegenerowanych rodzin na samofinansowaniu. Na umowę rodzinną. Nie można dopuścić, aby okradali oni zdrowych ludzi w celu kontynuowania swoich pederastycznych zabaw.
Drugie zalecenie – to zdjęcie odpowiedzialności prawnej z dzieci rodzin zdegenerowanych w odniesieniu do działań podejmowanych wobec swoich rodziców (i odwrotnie). Zapłata dług krasi (zdobi). Niechaj polubownie w kręgu rodzinnym ustalą - kto komuś i co jest dłużny ...
Dopiero wtedy rodzice zrozumieją całą wagę chrześcijańskiego wychowania w rodzinie. W końcu pozostawanie sam na sam z dziećmi - niechrześcijanami podczas tych ustaleń nie jest zbyt przyjemne ...
Co prawda, trzeba robić poprawkę i na to, że wielu rodziców – zboczeńców o tym wszystkim nie wiedziało ...
Wstrętni degeneraci, po przejęciu mediów, całkowicie blokują tę demaskującą ich informację. Po zapoznaniu się z wyższą socjologią, wszyscy ci rodzice z reguły czują się oszukanymi i zdradzonymi przez zdegenerowaną propagandę, i ja ich rozumiem bardzo dobrze. Dlatego wzywamy wszystkich uczciwych i dobrych zboczeńców, wszystkich oszukanych i ogłupionych przez środki informacji masowej ludzi – aby stanęli ramię w ramię z normalnymi ludźmi i po prostu otwarcie przed całym światem wykrzyknęli: dość naszego oszukiwania, dość tego nieszczęścia i cierpień.
Wstrętni degeneraci – precz ze środków informacji masowej, precz z systemu edukacji, precz ze sztuki, przecz z Cerkwi !!!
Pierwszą jaskółką nowej ery, pierwszą jaskółką końca 300-letniego procesu rozkładu i gnicia kultury chrześcijańskiej, pierwszym wskaźnikiem tego, że u władzy w końcu znalazł się nasz rząd – powinno być natychmiastowe i nieustanne informowanie wszystkich warstw społeczeństwa poprzez środki informacji masowej o zagrożeniach ze strony wstrętnych degeneratów.
Wszyscy ci „patrioci”, którzy omijają tę życiowo ważną sprawę, przypominają mi biada - lekarzy, którzy z mądrą miną godzinami omawiają kolejną dietę dla ciężko chorego człowieka, zamiast tego, aby wyjaśnić charakter bakterii lub wirusa, który wywołał chorobę i natychmiast, póki jeszcze nie jest za późno, przepisać mu niezbędne antybiotyki.
- Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii?
- Illuminaci, Shriners, Masoni, Teozofowie, Antropozofowie i inne i inne (imię nasze Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony) – wszystko to są kluby, stworzone dla ludzi, którzy czują się „wybranymi”, szczególnymi, pokrzywdzonymi i prześladowanymi przez biurokrację, Cerkiew, akademię lub jakakolwiek inną normalną strukturę państwową. Wszyscy oni tylko czekają na swój czas, aby się policzyć i zemścić się.
W zależności od zawodu wstępują oni do tego czy innego zdegenerowanego klubu. Oczywiście, zawsze tam będą ciekawscy głupcy – gamonie, którzy będą służyć jako osłona, parawan, dekoracja. Prawdziwym natomiast celem tych zdegenerowanych klubów jest identyfikacja aktywnych homo-maniaków, którzy nie zatrzymają się przed niczym, aby tylko dojść do władzy.
Pamiętajcie – władza to najsilniejszy narkotyk.
- Czy są dobrzy masoni?
- Oczywiście, wśród masonów są i dobrzy ludzie. Są nawet patrioci swego kraju. Normalni ludzie są w każdej organizacji. I wśród komunistów i faszystów, wśród syjonistów i wśród masonów. Przecież wielu z nich jest tam z powodu ignorancji. Przez nieznajomość podstaw wyższej socjologii. Jeśli zapoznają się oni zwyższą socjologią, to wówczas powinni zachowywać się już inaczej ...
Z mego wieloletniego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy człowiek, który nie przyjmuje podstawowych zasad wyższej socjologii, z reguły, jest człowiekiem z nieczystym sumieniem, to znaczy, zdiablonym, a to jest już pierwsze stadium obłędu. Jest to to, co psychiatra Laurent nazywał obłędem moralnym. Z reguły takich ludzi nie można już uważać za normalnych, ani pod względem moralnym, ani seksualnym.
Oczywiście, można się nie zgadzać z pewnymi szczegółami, z historycznymi ocenami niektórych osobistości, podanymi w wyższej socjologii. Monarchistom może się nie podobać mój stosunek do Piotra I i Mikołaja II. Prawosławnym może nie podobać się mój stosunek do pederasty biskupa Nikona z Jekatierynburgu, do pederasty biskupa Korsuńskiego Gurii, do pederasty metropolity Nikodema (Rotowa). Patriotom – mój stosunek do narodowych patriotów Limonowa, Sztilmarka, Żyrinowskiego. Komunistom – do Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Tak, wielu nie dogodziłem …
Jednak normalni ludzie rozumieją, że to nie jest najważniejsze. Normalni ludzie po prostu pominą te wszystkie, niezbyt przyjemne dla nich miejsca, ale istotę problemu oni zrozumieją i za te wiedzę będą gotowi przebaczyć autorowi „ataki” na swoich małych bożków.
Wiecie, że Apostoł Paweł był w swoim czasie bardzo dobrym i energicznym faryzeuszem. Był nawet członkiem żydowskiego Sanhedrynu (było to wtedy, kiedy był jeszcze ortodoksyjnym Żydem o imieniu Saul). W tym czasie nienawidził i prześladował Chrześcijan całym swoim sercem, jako wrogów prawdy (w jego rozumieniu). Kiedy natomiast spotkał się z nauką Chrystusa, zmienił swoje poglądy i z taką samą gorliwością i zapałem zaczął walczyć już o nową prawdę.
A pasterze gadareńscy po spotkaniu Chrystusa i wysłuchaniu Go, powiedzieli Nauczycielowi – odejdź od nas precz. Przeszkadzasz nam paść nasze świnie ...
Czy widzicie różnicę?
Jeśli mason szuka prawdy i naprawdę stara się pomóc ludziom, to on - podobnie jak kiedyś członek Sanhedrynu Saul - może początkowo mylić się i czynić zło, sądząc, że czyni dobro. I będzie to nie jego wina, ale wina tych, którzy go oszukali. Ale są ludzie, którym nie zależy na poszukiwaniu prawdy. Są ludzie, którzy potrzebują tylko osobistych korzyści, ponieważ dla nich - ich świnie są droższe ... Tacy ludzie pozostaną w masonerii nawet po przeczytaniu wszystkich moich wykładów na temat wyższej socjologii.
- Jakie jest Pańskie zdanie o ANTYSEMITACH i ich walce z Żydami?
- Największym narodem semickim na ziemi są Arabowie. Dlatego ci, którzy są nieprzyjaźni w stosunku do Arabów, są prawdziwymi antysemitami. Natomiast ci, którzy uciskają Arabów, powtarzam - tego najliczniejszego w świecie plemienia Semitów, - wszyscy ci, którzy usuwają Arabów z ich ziem, od wieków przez nich zasiedlonych są antysemitami do potęgi drugiej, czyli są to prawdziwi, najbardziej okrutni i zacięci antysemici.
A ci, którzy nazywają siebie Żydami, po pierwsze stanowią mniej niż jedną setną część całej ludności semickiej, a po drugie, najprawdopodobniej – w ogóle nie mają do Semitów żadnego stosunku, będąc narodem tureckiego - chazarskiego pochodzenia.
Nawiasem mówiąc, zdecydowana większość Semitów – to Muzułmanie, a normalni Muzułmanie (właśnie normalni, a nie okrutnicy - fanatycy, którzy są w każdej religii - zarówno w Islamie, jak i w Chrześcijaństwie) zawsze mówili z szacunkiem o Chrystusie i zawsze uważali Go za posłańca Bożego.
Natomiast Żydzi nigdy Chrystusa nie uznawali, ale zawsze prześladowali i ostatecznie ukrzyżowali Go na krzyżu.
Któż więc jest nam bliższy duchem? Semici - Arabowie czy złośliwi Antysemici - Żydzi?
- Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek?
- Czy istnieje ogólnoświatowy spisek ... Widzi Pan, degeneraci na podobieństwo mikrobów dżumy zabijają zdrowy organizm, ale i sami przy tym giną wraz z nim.Degeneraci , podobnie jak wirus AIDS atakują i niszczą systemy obronne organizmu, doprowadzając go do śmierci.
Czy mikroby spiskują, by zabić zdrowe ciało? Czy wirusy mają plan ataku i zniszczenia jego systemów obronnych? Nie sądzę, żeby mikroby z wirusami miały jakiś ogólnoświatowy spisek przeciwko zdrowym ludziom. Niszczą i zabijają z powodu swojej natury. Są oni po prostu niezdolni do robienia czegokolwiek innego. Taką mają naturę...
Jeśli jednak ktoś będzie umieszczał pojemniki z bakteriami dżumy w strategicznie ważnych miejscach - na stacjach metra, na dworcach kolejowych, na lotniskach (aby zainfekować i zniszczyć jak najwięcej ludzi), to czy mają oni jakiś plan? Jeśli ktoś umieszcza degeneratów na strategicznie ważnych stanowiskach w prasie, telewizji, systemie edukacji, w wojsku, w Cerkwi – to czy mają oni jakiś plan?
Proszę mi odpowiedzieć na to pytanie ...
- Jakie główne zadanie widzi Pan w swoich wykładach na temat wyższej socjologii?
- Pierwszym głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o ludzi normalnych, troska o zachowanie puli genowej wszystkich narodów świata, troska o stworzenie zdrowych rodzin, tj. troska o zdrowie narodów (nacji). Wszystkich narodów (nacji) świata bez wyjątku. W tym celu należy szeroko i nieustannie zapoznawać wszystkie warstwy ludności z prawami wyższej socjologii, a tym samym zminimalizować zagrożenie dla puli genowej narodów poprzez bezmyślne związki ze wstrętnym bionegatywem.
Drugim głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o zboczeńców, tj. walka o dusze zboczeńców. Powtarzam, dobrzy zboczeńcyzawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. Oni najlepiej od innych potrafią zidentyfikować wstrętnych degeneratów i przeciwstawić się ich brudnym sztuczkom.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.04.07 13:05 Bifobe Wszystkie twarze Róży Luksemburg [tygodnik "Polityka"]

Rafał Woś, 3 kwietnia 2018
Wszystkie twarze Róży Luksemburg
Tajemnica Róży L.
Róża Luksemburg jest prawdopodobnie najbardziej znaną na świecie Polką. W tej kategorii konkurować z nią może tylko Maria Skłodowska-Curie.
W czasie swojego niedługiego życia Róża (1871–1919) rozpalała emocje rozpięte między szacunkiem a irytacją: „kłótliwa baba” i „cholernie bystra małpa” to cytaty z jej współczesnych. Już po śmierci została obwołana w Związku Radzieckim wrogiem klasy robotniczej. Ostatnio znów fascynuje. Raz – jako kobieta, która nigdy o równouprawnienie nie prosiła, tylko je sobie od mężczyzn wzięła. A dwa – jako przenikliwa krytyczka kapitalizmu, której spostrzeżenia świetnie pasują do naszych dylematów po kryzysie 2008 r.
Róża feministyczna
Róża Luksemburg i jej przyjaciółka Clara Zetkin były umówione na kolację z dwoma nestorami niemieckiej socjaldemokracji Augustem Beblem i Karolem Kautskym. Trochę się spóźniły, a witając je, Bebel zażartował, że już obawiali się najgorszego. „Cóż to by była za tragedia Herr Bebel! Musiałby Pan napisać na nagrobku »tu leżą dwaj ostatni mężczyźni niemieckiej socjaldemokracji «” – odparła. Kilka lat wcześniej Kautsky zaproponował jej współpracę przy opracowywaniu komentarzy do prac Karola Marksa. W toku rozmowy wyszło, że chodzi nie tyle o współpracownika, ile raczej o stenotypistkę. „Czyli ja napiszę, a opublikujemy to pod pańskim nazwiskiem?” – dopytywała Luksemburg, wtedy młoda aspirująca publicystka. „Naturalnie” – odpowiedział Kautsky, wówczas naczelny „Die Neue Zeit”, najważniejszego tygodnika niemieckiej socjaldemokracji. „W takim razie niech pan kupi sobie maszynę do pisania i poprosi o pomoc żonę. Może się zgodzi” – usłyszał naczelny od swojej przyszłej czołowej autorki. Bezczelna, dowcipna, ostra. Taka jest Rozalia Luksemburg przedstawiona przez kanadyjską rysowniczkę Kate Evans. Jej komiks „Red Rosa” (Czerwona Róża) był na Wyspach Brytyjskich i w USA jedynym z wydawniczych fenomenów 2016 r. Nie było to może tak mocne uderzenie jak nakręcony trzy dekady wcześniej głośny film fabularny „Róża Luksemburg” Margarethe von Trotty (odtwórczyni roli tytułowej Barbara Sukowa dostała główną nagrodę na festiwalu w Cannes). Komiks Kate Evans pokazał jednak, że urodzona w Zamościu, a wychowana w Warszawie marksistka nie utonęła na dobre w odmętach historii. I może być atrakcyjnym symbolem również dla pokolenia próbującego się odnaleźć w świecie pierwszej ćwiartki XXI w. Komiks Evans na pierwszy plan wysuwa niezależność kobiety,co nieuchronnie prowadzi czytelnika w kierunku feminizmu. Ale uwaga! Sama Luksemburg za feministkę nigdy się nie uważała. Feministką, owszem, czuła się jej serdeczna przyjaciółka Clara Zetkin. Autorka pomysłu, by 8 marca obchodzić Międzynarodowy Dzień Kobiet. Dla Luksemburg było to jednak zawracanie głowy. Rodzaj wypychania socjalistek do kuchni, by tam podyskutowały sobie o swoich „feministycznych” sprawach. Podczas gdy panowie zostaną w salonie, gdzie ze szklaneczką i cygarem w dłoni omówią naprawdę istotne sprawy wagi państwowej. A Luksemburg kompleksów nie miała. Od początku było dla niej absolutnie naturalne, że jej miejsce jest przy głównym stole. Tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje.
Szła więc po swoje, co zazwyczaj kończyło się drakami. Kłóciła się z głównym ideologiem SPD Eduardem Bernsteinem o naturę kapitalizmu, ze swoim naczelnym Karlem Kautskym o postulat republiki, a z Leninem o dyktaturę proletariatu. A przy tym mężczyzny nigdy nie udawała. Przeciwnie. Ubierała się zgodnie z damskimi kanonami swojego czasu, suszyła zioła w zielniku i nie raz dawała wyraz żalowi, że nie urodziła dzieci (nie chciał tego jej długoletni partner Leon Jogiches-Tyszka). Słowem, emancypacja Luksemburg była naturalna jak powietrze, którym oddychała. I to właśnie co rusz doprowadzało kierownictwo SPD do białej gorączki. Był przełom wieków i niemiecka socjaldemokracja rzucała polityczne wyzwanie staremu establishmentowi wilhelmińskich Niemiec. Zdominowanemu przez arystokrację, kapitał i burżuazję. W tym samym czasie Luksemburg rzucała wyzwanie… establishmentowi niemieckiej socjaldemokracji. Partii z wierzchu otwarcie postępowej, ale w temacie równouprawnienia kobiet i mężczyzn zdecydowanie skostniałej. Sarkali na nią koledzy straszliwie. „Jadowita wiedźma (...) mądra jak małpa (...). Wyobraźcie sobie, że miałaby siedzieć w Reichstagu. To by dopiero była komedia” – pisał prominentny austriacki socjaldemokrata Victor Adler do Augusta Bebla w przededniu wybuchu pierwszej wojny światowej.
Smutny paradoks polegał na tym, że choć Róża Luksemburg przez dwie dekady znacząco wpływała na linię niemieckiej socjaldemokracji (największej wówczas partii robotniczej świata), a nawet całej Międzynarodówki Socjalistycznej, to sama nie mogła nawet głosować. Ani w rodzinnej Kongresówce, ani w Niemczech (miała tamtejsze obywatelstwo od 1897 r.). Gdy 19 stycznia 1919 r. w Niemczech (a 26 stycznia w Polsce) kobiety po raz pierwszy szły do urn wyborczych, martwe ciało Róży Luksemburg wciąż pływało w berlińskim Landwehrkanal. Kilka dni wcześniej została zamordowana przez prawicowe bojówki Freikorpsu i zrzucona z mostu w Tiergarten.
Róża socjalistyczna
„Socjalizm albo barbarzyństwo” – to chyba najsłynniejszy bon mot kojarzony z Różą Luksemburg. Pochodzi z lat 1915–16. Moment jego wygłoszenia nie był przypadkowy. Na wielu frontach trwał horror pierwszej wojny światowej. Największej masakry w dotychczasowych dziejach ludzkiej cywilizacji. Luksemburg siedziała wówczas w kajzerowskim więzieniu. Powód? Antywojenna agitacja.
Dla Luksemburg wybuch wojny światowej był dramatem przekreślającym całą polityczną kalkulację budowaną w niezliczonych pismach i wystąpieniach poprzednich dwóch dekad. Najważniejsze z nich zostały właśnie zebrane i wydane po polsku w zbiorze „O rewolucji 1905 i 1917” (Książka i Prasa, Warszawa, 2017). Ta książka jest doskonałą próbką publicystycznego stylu Luksemburg. Ostrego, zadziornego, ale jednocześnie klarownego. W tekście z 1905 r. Luksemburg zabiera głos w aktualnej i dziś debacie nad tym, kto powinien być dopuszczony do Świętego Graala polityki: elity czy szerokie masy? „Najzabawniejsze jest owo rozczulające stare wyobrażenie, jakby potrzeba było Bóg wie jakiej »dojrzałości«, aby przyjąć udział w głębokich misteriach parlamentaryzmu. Jakżeby na miły Bóg prosty rosyjski chłop czy polski robotnik fabryczny mógł dostać się na zawrotne szczyty polityki? Każdy zwyczajny rycerz giełdowy, każdy radca handlowy nalany tłuszczem, każdy bezmyślny junkier wschodnio-pruski, który tylko ze szpicrutą w ręku i tylko w stajni czuje się w swoim żywiole. Oni są jakby naturalnie urodzeni do rozstrzygania spraw wewnętrznej i zewnętrznej polityki państw. Ale proletariusz i prosty chłop już nie” – szydziła, opowiadając się jednoznacznie za demokracją otwartą dla wszystkich niezależnie od statusu społecznego.
Ale „O rewolucji 1905–1917” to nie tylko pokaz polemicznego pazura. To również dobry sposób na zrozumienie sedna poglądów politycznych zamojskiej Żydówki. Tak. Róża Luksemburg była zdeklarowaną zwolenniczką społecznej rewolucji. Polegającej na zmianie panujących u progu XX w. Stosunków społecznych. W świecie, który projektowała w swoich pismach, każdy człowiek miał mieć przyrodzone prawo do uczestnictwa w życiu politycznym i do decydowania o swoim losie. Aby to osiągnąć, nie wystarczyło (jak chcieli liberałowie czy republikanie) uchwalić postępową konstytucję i ogłosić, że odtąd wszyscy są równi wobec prawa. Należało stworzyć materialne podstawy do realnej emancypacji szerokich mas ludowych.
W tym sensie Luksemburg była rewolucjonistką. Co ciekawe, nie musiało się to jednak wiązać z natychmiastowym upadkiem kapitalizmu. W tej kwestii przez większą część życia Luksemburg była przeciwniczką poganiania zegara historii. Cel nadrzędny polegał na upodmiotowieniu mas ludowych. Władza dla samej władzy jej nie interesowała. Co stało się zresztą zarzewiem konfliktu Luksemburg z bolszewikami. „Lenin i Trocki opowiadają się za dyktaturą garści osób. Tj. za dyktaturą na wzór burżuazyjnej. Bo faktycznie są to dwa bieguny. Równie daleko od siebie odległe” – pisała w 1918 r. W 1931 r. ta krytyka bolszewickich metod doprowadziła do pośmiertnego potępienia „luksemburgizmu” przez Stalina.
Przy lekturze „O rewolucji...” widać dobrze, że pierwsza wojna światowa była dla Luksemburg wielką życiową i polityczną katastrofą. Rok 1914 okazał się rozdrożem, na którym Europa Zachodnia nie wybrała socjalizmu. Zamiast tego pomaszerowała prosto w kierunku barbarzyństwa. Moment, w którym nawet posłowie jej własnej SPD głosowali za udzieleniem rządowi kredytów zbrojeniowych, to kres marzeń o zmianie stosunków społecznych w całym kapitalistycznym świecie. Był końcem marzenia o tym, że robotnicy francuscy, brytyjscy, niemieccy czy polscy wspólnymi siłami zrzucą jarzmo kapitalistycznego wyzysku. Rok 1914 był dla Luksemburg triumfem starej zasady „dziel i rządź”. A także wielkim triumfem lobby arystokratyczno-przemysłowo-zbrojeniowego, które parło do wojny. Luksemburg miałaby pewnie gorzką satysfakcję, gdyby dożyła 1961 r., kiedy to samo śmiertelne zagrożenie dla światowego pokoju zostało zidentyfikowane przez ustępującego prezydenta USA Dwighta Eisenhowera.
Róża ekonomiczna
„Dr Luksemburg” – tak się przedstawiła w listach, gdy w 1902 r. wynajmowała mieszkanie przy Cranachstrasse 58 w Berlinie. Wywołało to pewną konsternację, bo przybyły na miejsce doktor okazał się niezamężną kobietą, a nie mężczyzną, jak się spodziewano. Tytuł doktora Luksemburg zdobyła w 1898 r. na uniwersytecie w Zurychu. Było to wówczas jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie kobiety mogły studiować na takich samych prawach jak mężczyźni. Praca doktorska Róży Luksemburg dotyczyła „Rozwoju przemysłu w Polsce”. Jej drugą poważną pracą ekonomiczną była wydana w 1913 r. „Akumulacja kapitału”.
„Akumulację” czytywało się potem na uczelniach ekonomicznych po obu stronach żelaznej kurtyny. Jednak prawdziwy renesans zainteresowania przyszedł po kryzysie 2008 r. Ekonomiści Jan Toporowski i Riccardo Bellofiore przypomnieli Luksemburg czytelnikom anglosaskim w 2014 r. Nawet w Polsce została wznowiona klasyczna praca Tadeusza Kowalika „Róża Luksemburg. Teoria akumulacji i imperializmu” (Książka i Prasa, Warszawa 2012). Skąd to zainteresowanie? To proste, w swoich pracach ekonomicznych Luksemburg dość precyzyjnie przewidziała... przyszłość. A zwłaszcza to, co działo się w światowej gospodarce po 1980 r. Czyli dobrych sześć dekad po jej śmierci.
Książka o „akumulacji kapitału” wzięła się stąd, że Luksemburg chciała napisać bryk o Marksie dla swoich uczniów w SPD-owskiej szkole partyjnej. Ale pisząc go, zaczęła się z Marksem wadzić. On przewidywał przecież, że kapitalizm upadnie w momencie, gdy zabraknie środków do realizacji wytworzonej przez kapitalistów produkcji. Czyli mówiąc krótko, zbyt słabo opłacani robotnicy nie będą w stanie kupić towarów wytwarzanych przez przemysł. I wtedy właśnie kapitalizm ugryzie się we własny ogon. Ale Luksemburg pokazała, że niekoniecznie. „W tym momencie wejdzie do gry kredyt” – zauważyła już w czasie swojej słynnej polemiki z ideologiem SPD Eduardem Bernsteinem parę lat wcześniej. Teraz szła tym tropem dalej: pokazała, że rozwój rynków finansowych będzie prowadzić do coraz szybszej wymiany towarów. Będzie to pchało świat w kierunku zjawisk, które dziś nazywamy finansjalizacją (nadmierną przewagą sektora bankowego nad realną gospodarką). Luksemburg nie używała tego terminu. Ale to, co pisze, dość dobrze opisuje zjawisko pompowania finansowych baniek spekulacyjnych, które doprowadziły do krachu 2008 r. Luksemburg poszła jednak jeszcze dalej. Pokazała, jak rynki finansowe będą kolonizowały świat. Eksportując kapitał za granicę, co skończy się wciągnięciem krajów słabszych w pułapkę zadłużeniową. I nową formą kolonializmu. Tym, co kilka lat temu były minister finansów Grecji Janis Warufakis opisał gorzkim: „dziś do podboju nie są potrzebne tanki, dziś wystarczą banki”. A co wcześniej do pewnego stopnia sprawdziło się w Ameryce Łacińskiej czy w Europie Wschodniej.
Róża polska
Na koniec najtwardszy do zgryzienia orzech. Przynajmniej dla nas. Czy Różę Luksemburg można nazywać Polką? Z formalnego punktu widzenia tak, bo urodziła się jako poddana cara Rosji w tej części imperium Romanowów, która po klęsce powstania styczniowego została zdegradowana do miana Nadwiślańskiego Kraju. Jej dziadek był rabinem, ale wiemy, że nie po drodze jej było ani z religią, ani z żydowską kulturą. Co zresztą było dość typowe dla ówczesnych polsko-żydowskich socjalistów. Z Kongresówki wyjechała na dobre w 1898 r. Zadecydował fakt, że w Niemczech działalność socjaldemokratyczna była legalna, a w carskiej Rosji nie. W momencie wybuchu rewolucji 1905 r. Luksemburg wróciła jednak do Warszawy. To też było naturalne, bo rwała się do uczestnictwa w rewolucji ludowej, której wyczekiwała. Została jednak namierzona przez Ochranę i wydalona do Niemiec. Wtedy widziała Warszawę po raz ostatni.
„Róża Luksemburg była osobą intymnie przywiązaną do kultury polskiej. Wiemy, że polski pozostał jej pierwszym i najbliższym językiem” – pisał historyk polskiego ruchu robotniczego Feliks Tych. Przypomniał również, że Luksemburg w 1900 r. ogłosiła broszurę „Przeciwko wynaradawianiu”, w której opowiadała się za autonomią dla zaboru rosyjskiego. I robiła to w sposób dużo bardziej bezkompromisowy niż współcześni jej przywódcy endecji. Było to z resztą zgodne z jej koncepcją przyszłości socjalistycznego świata opartego na ponadnarodowych strukturach, tworzonych z własnej woli przez społeczeństwa dużych regionów. Trochę zgodne z pierwotną wizją Unii Europejskiej.
W konsekwencji Luksemburg sprzeciwiała się wpisywaniu postulatu odzyskania przez Polskę niepodległości do programu jej pierwszej partii politycznej SDKPiL. Co fundamentalnie odróżniało ją od sporej części PPS skupionej wokół niepodległościowej frakcji Józefa Piłsudskiego. A także od endeckiej wizji Romana Dmowskiego. Aż do śmierci Luksemburg stała na stanowisku, że socjalizmu nie da się pogodzić z postulatem odbudowy państw narodowych.
Gdy w listopadzie 1918 r. skończyła się pierwsza wojna światowa i Piłsudski zaczął odbudowywać niepodległą Polskę, zamojszczanka widziała w tym pomyśle kolejne wcielenie klasowej dyktatury silnych elit kapitalistyczno-burżuazyjnych nad słabym ludem. Tyle że już nie pod carskim, lecz pod biało-czerwonym sztandarem. Jednocześnie wzrastał jej dystans (wyrażany w pismach i w listach) wobec bolszewickiego terroru i imperializmu. Syntezy tych sprzeczności się jednak nie doczekamy. Róża Luksemburg nie dożyła nawet wojny polsko- bolszewickiej. Została zamordowana 15 stycznia 1919 r. w Berlinie. Wcześniej ostatecznie przegrała walkę o władzę na niemieckiej lewicy.
Zostało po niej kilka otwartych drzwi: do innego socjalizmu, innej integracji europejskiej, innej polityki. Pewnie właśnie ta inność czyni ją wciąż pociągającą.
submitted by Bifobe to Polska [link] [comments]


2017.09.01 18:25 ben13022 Jak się rozliczyć z dyktaturą. Artykuł Artura Domosławskiego o Chile, Tunezji, Hiszpanii i RPA.

Transmisje z pierwszych przesłuchań oglądało w telewizji blisko 2 mln Tunezyjczyków – jedna trzecia dorosłych mieszkańców kraju. Widzowie byli w szoku, choć przecież wielu doświadczyło osobiście nadużyć trwającej ponad dwie dekady dyktatury Ben Alego. Zmiotła go w 2011 r. pokojowa ludowa rebelia, która dała początek arabskiej wiośnie także w innych krajach regionu – Egipcie, Libii, Syrii.
W obecności telewizyjnych kamer poszkodowani opowiadali szczegółowo o aresztowaniach, wymuszeniach zeznań, torturach, pobiciach i gwałtach. Bliscy ofiar mówili o morderstwach i zniknięciach bez śladu członków swoich rodzin. Jeden z udręczonych, Sami Brahim, badacz akademicki, który udzielił wywiadu „New York Timesowi”, został zatrzymany 20 lat temu pod fałszywym zarzutem sympatii do radykalnych grup islamistycznych. Spędził za kratami 8 lat, gdzie systematycznie poddawano go torturom, m.in. o charakterze seksualnym. Nadzorował je sam naczelnik więzienia, którego nazwisko poznała teraz cała Tunezja.
Sprawiedliwość znaczy samobójstwo
W listopadzie 2016 r. utworzono w Tunezji Komisję Prawdy i Godności, której celem jest ujawnienie okrucieństw popełnianych przez rządzących w okresie długowiecznej dyktatury. Zdarza się, że – jak w przypadku zeznań Samiego Brahima – oprawcy potwierdzają zeznania ofiar i wkrótce sami staną przed komisją.
Opowiedziana publicznie prawda ma zaspokoić społeczne poczucie sprawiedliwości, a następnie przyczynić się do pojednania między dawnymi ofiarami i ich oprawcami. Sami Brahim twierdzi, że jest gotów wybaczyć prześladowcom, o ile wyznają swoje winy. Bo tu nie chodzi o zemstę na konkretnych ludziach – trybikach zbrodniczego systemu – lecz o ukazanie prawdy o samym systemie, oskarżenie go i publiczne potępienie. Podobno były dyktator Ben Ali, przebywający na wygnaniu w Arabii Saudyjskiej, ogląda pasjami wszystkie transmisje z posiedzeń komisji.
Kluczowe dla powodzenia (lub niepowodzenia) jej działań mają być zeznania oprawców, do których ma dojść w najbliższych tygodniach. Niektórzy chcą zeznawać, ale inni ludzie dawnego reżimu – wielu wciąż pracuje dla obecnego aparatu władzy – atakują wściekle całe przedsięwzięcie. Twierdzą, że działalność komisji jest jednostronna, że oddaje głos jedynie ofiarom, a funkcjonariuszy reżimu do tej pory nie wysłuchano.
Rozliczanie ludzi aparatu represji i uprzywilejowanych za dawnej dyktatury zawsze zawiera ryzyko: spycha ich na margines, ustawia wrogo wobec nowego systemu; w Tunezji mowa o kilkuset tysiącach ludzi pracujących niegdyś dla instytucji dyktatorskiego państwa.
Wszystkie kraje decydujące się na rozliczenia ze zbrodniami i nadużyciami przeszłych reżimów stają przed zasadniczym dylematem: ważniejsze są prawda i sprawiedliwość czy pokój społeczny, uwzględniający interesy również tych, którzy dopuszczali się nadużywania w przeszłości swojej władzy? Rozmaite komisje prawdy i pojednania w niektórych krajach wychodzących z dyktatur miały być namiastką sprawiedliwości tam, gdzie całkowity jej triumf był tyleż niemożliwy, co samobójczy.
Iluzja pojednania
Jednym z emblematycznych przykładów „rozliczeń bez rozliczeń” była Komisja Prawdy i Pojednania w Chile powołana w 1990 r. po zakończeniu dyktatury Pinocheta. Badała przypadki naruszenia praw człowieka, ograniczając je jednak do tych, które zakończyły się śmiercią lub zniknięciem (tj. faktycznie też śmiercią, lecz bez ustalenia miejsca pochówku zwłok; w Chile niektórych oponentów junty wojskowej zrzucano do oceanu). Komisja nie poszukiwała sprawców zbrodni, więc nie miała mocy osądzania kogokolwiek ani nawet kierowania spraw do sądu. Ustaliła jedynie, że w czasie 17-letnich rządów dyktatora siły bezpieczeństwa zamordowały lub „zniknęły” – jak się mówi po hiszpańsku – ponad 2 tys. ludzi (z czasem okazało się, że ofiar było o ponad tysiąc więcej).
„Mimo to – jak pisał po latach chilijski dramatopisarz Ariel Dorfman – był to ważny krok w kierunku uzdrowienia chorego kraju. Wszyscy wiedzieliśmy, że [za dyktatury Pinocheta] panował terror, ale każdy miał o nim wiedzę wyrywkową, czerpaną z ewentualnego własnego doświadczenia. Teraz wreszcie prawda miała być ujawniona publicznie i stać się częścią oficjalnej historii. Społeczeństwo rozbite przez podziały i nienawiść, o której chcieliśmy zapomnieć, mogło się ponownie zjednoczyć”.
Zjednoczenie i pojednanie okazało się jednak iluzją: „oznaczało [bowiem] rezygnację z wymierzania sprawiedliwości, przemilczenie krzywd setek tysięcy ludzi, którzy cierpieli, ale przeżyli. [Pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Patricio] Aylwin obrał rozważny, ale i śmiały kurs między tymi, którzy żądali całkowitego puszczenia w niepamięć terroru, a tymi, którzy domagali się, by ujawniać absolutnie wszystko”.
Wiele ofiar represji i ich bliskich uznało podejście rządu z lat transformacji za kapitulację wobec oprawców, nie rozwagę. Czy słusznie? Po oddaniu władzy w wyniku referendum Pinochet zachował jeszcze przez osiem lat stanowisko naczelnego dowódcy sił zbrojnych. Za każdym razem, gdy w społeczeństwie podnosiły się głosy z żądaniem osądzenia winnych zabójstw i represji, z wojskowych koszar dochodziły złowrogie pomruki. Chile bało się powrotu koszmaru i wolało polityczny (s)pokój od sprawiedliwości.
Spytałem przed laty prezydenta Aylwina, czy nie żałuje ustępstw wobec byłego dyktatora oznaczających rezygnację z osądzenia zbrodni i łamania praw człowieka. Aylwin odpowiedział tak: „Nie mieliśmy siły politycznej, żeby obalić reżim Pinocheta. Pokonaliśmy dyktaturę na jej polu, w plebiscycie ustanowionym w pinochetowskiej konstytucji. Zmiana dokonała się pokojowo, bez rozlewu krwi, co związało nam ręce. Może popełniliśmy błąd w kalkulacji? Nie wiem. Tak naprawdę nie mieliśmy chyba wyboru”.
Mohamed Messara/EPA/PAP Manifestacja rodzin ofiar reżimu Ben Alego w Tunisie w szóstą rocznicę ucieczki dyktatora do Arabii Saudyjskiej
Przeszłość nie dała jednak o sobie zapomnieć i wróciła wraz ze zmianą politycznej aury. Tę zmieniło zatrzymanie Pinocheta w Londynie w 1998 r. i oskarżenie go o zbrodnie przeciwko ludzkości. Po dwóch latach aresztu domowego w Wielkiej Brytanii dyktator nie stanął ostatecznie przed międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości i wrócił do Chile. Lecz jego publiczne upokorzenie przed światem ośmieliło Chilijczyków do oskarżania i stawiania przed sądem innych odpowiedzialnych za zbrodnie i łamanie praw człowieka. Skazano niektórych ludzi z aparatu represji – policji politycznej i armii – współwinnych zabójstw, zniknięć i tortur, ale samego dyktatora nigdy nie tknięto. Sąd Najwyższy Chile uznał w 2002 r., że ze względu na wiek i stan zdrowia Pinochet nie może być sądzony.
Symetryzm niemile widziany
Podobnemu wyzwaniu co Chilijczycy musiał stawić czoła Nelson Mandela – pierwszy demokratycznie wybrany prezydent RPA po upadku apartheidu. „Musieliśmy uspokajać obawy białych, aby mieć pewność, że proces przemian będzie przebiegać w pokojowy sposób. Gdybyśmy tego nie zrobili, wisząca w powietrzu wojna domowa z pewnością by wybuchła”.
Pomysłem na zaspokojenie społecznej potrzeby sprawiedliwości także i tutaj była Komisja Prawdy i Pojednania, utworzona w 1995 r. Tak jak we wszystkich krajach wychodzących z dyktatur bądź – jak w RPA – innych systemów dyskryminacji prowadzono zajadłe dysputy o sensie rozliczeń. Mandela spierał się publicznie ze swoim zastępcą, białym wiceprezydentem Frederikiem De Klerkiem, który atakował pomysł powołania komisji jako „polowanie na czarownice”. Mandela przekonywał, że nie chodzi o zemstę, lecz poznanie prawdy o horrorze apartheidu; nieujawniona – zatruwałaby społeczny organizm niczym „ropiejący wrzód”.
Południowoafrykańska komisja również miała ograniczone uprawnienia: mogła wzywać funkcjonariuszy byłego reżimu podejrzanych o zabójstwa, porwania i tortury, nakładała areszt na podejrzanych, lecz nie miała kompetencji sądzenia. Ograniczenia obejmowały nie tylko kompetencje komisji, lecz także rodzaj nadużyć, którymi się zajmowała. Z postępowań wyłączono bezprawne zatrzymania i przymusowe wypędzenia z domostw trzech milionów ludzi.
Jeśli sprawcy zbrodni i represji wyznawali swoje winy, a komisja była przekonana, że niczego istotnego nie ukryli, uzyskiwali przywilej amnestii. Jeśli nie, groziło im postępowanie prokuratorskie i sąd. Ten straszak przyniósł pożądane skutki, a pierwszym takim przypadkiem był jeden ze szwadronów śmierci z Transwalu. Jego członkowie zgłosili się do komisji, gdy groziło im skuteczne skazanie za zbrodnie przez sąd i długoletnie więzienie. Przyznali się przed komisją do 60 (!) zabójstw popełnionych z motywów politycznych. Ich zeznania uruchomiły efekt domina.
Specyfiką Komisji Prawdy i Pojednania w RPA było to, że jej postępowania obejmowały również operacje zbrojne opozycji z Afrykańskiego Kongresu Narodowego, dokonywane w imię walki z apartheidem. Mowa m.in. o zamachach bombowych, podkładaniu min i indywidualnych egzekucjach, w wyniku których zginęło co najmniej 400 ludzi – więcej cywilów niż funkcjonariuszy aparatu represji.
Dawni bojownicy i ich sympatycy byli nierzadko oburzeni – jak byśmy dziś powiedzieli – „symetryzmem” ocen komisji: stawiały one na jednej płaszczyźnie zbrodnie systemu apartheidu ze sprawiedliwą przemocą przeciwko niemu. Sławny biskup Desmond Tutu, przewodniczący komisji, odpowiadał krytykom, że zbrodnia pozostaje zbrodnią niezależnie od tego, kto ją popełnia – „przynależność polityczna nie ma tu znaczenia”. Dlatego w końcowym raporcie komisji surowo oceniono zabójstwa i zamachy dokonywane przez obie strony konfliktu.
Istotnym stwierdzeniem komisji było jednak to, że zbrodnie szwadronów śmierci uznano nie za pospolite nadużycia funkcjonariuszy policji politycznej czy wypaczenia systemu apartheidu, lecz jego istotę, tj. część zorganizowanego systemu represji.
Czy południowoafrykańska komisja zaspokoiła głód prawdy i pragnienie sprawiedliwości? Pierwszy – częściowo. Drugie – nie. Pokrzywdzonych i ich bliskich szokował fakt, że po wyznaniu najgorszych zbrodni przeciwko życiu i zdrowiu zbrodniarze zupełnie legalnie uchodzili przed wymiarem sprawiedliwości. Późniejsze badania opinii publicznej ukazały również, że – zdaniem większości – ustalenia komisji zaszkodziły procesowi pojednania między białymi i czarnymi mieszkańcami RPA.
Wyniki jej prac i krytyka systemu apartheidu wywołały gniew przede wszystkim białej mniejszości. Niemal trzy czwarte białych uważało, że komisja przyczyniła się do pogorszenia stosunków między czarną większością i białą mniejszością. Czy jednak mogło być inaczej? Czy byłoby lepiej, gdyby prawdy o horrorze tamtych czasów nie ujawniono?
Wnuki dyktatury
Społeczeństwa żyjące w niewoli nieraz musiały pielęgnować pamięć, by przeżyć. Czy więc w czasach demokracji, często po traumatycznych przeżyciach wojen domowych czy dyktatur, aby żyć, muszą czasem ją stracić? Jednych okoliczności zmuszają do zapomnienia o doznanych krzywdach, innych – o własnych wstydliwych uczynkach. Społeczeństwa wchodzące na drogę świadomego zapominania, względnie odsuwania gorzkiej prawdy o przeszłości, nie wiedziały jednak, jakie skutki wywoła to w przyszłości.
audio
AudioPolityka Artur Domosławski - Terapia prawdy
W ostatnich kilkunastu latach konsekwencje te poznali Hiszpanie, którzy w 1975 r. zrezygnowali z politycznych rozrachunków z ludźmi dyktatury gen. Franco i postawili na pokojową transformację. Hiszpańska droga zakładała, że nie patrzymy w przeszłość, nikogo nie sądzimy. Rozliczenia zostawiono ludziom kultury: powstawały książki, filmy i inne dzieła opowiadające o czasach wojny domowej i frankizmu bez zamykania oczu na terror i zbrodnie; politycy jednak omijali temat w obawie przed ponownym rozlewem krwi (w 1981 r. doszło nawet do nieudanego puczu frankistów).
Dla obserwatorów hiszpańskiej sceny było sporym zaskoczeniem, że postulat zadośćuczynienia za krzywdy czasów dyktatury powrócił z potężną siłą na początku XXI w. Emblematyczną postacią nowego zainteresowania przeszłością był Javier Cercas, autor bestsellera „Żołnierze spod Salaminy”, którego spytałem przed laty o powody „renesansu” rozliczeń z frankizmem. – Na scenę weszło nowe pokolenie, wolne od strachu, nieobawiające się powtórki z przeszłości – odpowiedział Cercas. – Temu pokoleniu wnuków wojny domowej przeszkadza wszystko to, co w latach transformacji stało się z takimi ludźmi jak bohater mojej powieści Miralles [schorowany weteran z domu starców, który w czasie wojny domowej walczył po stronie republikanów]. Ci Mirallesowie walczyli o wolność, w obronie legalnego rządu, a po śmierci Franco i przywróceniu demokracji nikt nie wynagrodził im krzywd, nikt im nawet nie powiedział: „Dziękujemy”.
– Weteranom i poległym, którzy walczyli po stronie puczystów gen. Franco – mówił dalej Cercas – składano hołdy przez 40 lat dyktatury. Tymczasem tysiące bojowników republiki zakopano w przydrożnych rowach, w bezimiennych mogiłach zbiorowych. A rodzinom poległych i tym, którzy przeżyli, nigdy nie powiedziano: mieliście rację, broniąc legalnego rządu.
Lewicowy rząd Hiszpanii, który dekadę temu wrócił do kwestii rozliczeń, nie zamierzał jednak ani nikogo osądzać, ani wykluczać. Chodziło o skromne zadośćuczynienie, np. pomoc wdowom i matkom w zidentyfikowaniu szczątków mężów i synów, którzy zginęli w czasie wojny domowej i zostali zakopani w przydrożnych rowach. Lub o przeniesienie szczątków zamordowanych do grobu rodzinnego, gdzie widniałoby ich imię i nazwisko. Ta nowa, niedawna fala hiszpańskich rozrachunków miała także przywrócić dobre imię tym, którzy po wojnie domowej nie złożyli broni, poszli do partyzantki i przez kilka lat walczyli z reżimem Franco.
Prawda jako terapia
Odgrzebywanie prawdy o zbrodniach i terrorze z przymusowego zazwyczaj zapomnienia odnawia stare podziały w zupełnie innych czasach. To pokazuje, że godzenie jej z poczuciem sprawiedliwości i potrzebą pokoju społecznego jest jak rozwiązywanie kwadratury koła. Któraś z wartości musi ustąpić przed inną. Być może istotę konfliktu prawdy i sprawiedliwości z potrzebą pojednania i społecznego pokoju trafnie wyraził Desmond Tutu: „Pojednanie oparte na fałszu, na nieliczeniu się z realiami, nie jest prawdziwym pojednaniem i nie potrwa długo”.
Nie chodzi tu jednak o zemstę, co zwykle instrumentalnie podnoszą ludzie ancien regime’ów. Chilijczyk Dorfman napisał przed laty dramat „Śmierć i dziewczyna”, na kanwie którego Roman Polański nakręcił film fabularny. Dawny prześladowca Pauliny Lorki z czasów dyktatury, niejaki dr Miranda, trafia przez przypadek do jej domu. Dawna ofiara i dawny prześladowca zamieniają się rolami. Paulina związuje pijanego i śpiącego Mirandę, a następnie bije go, aż ten przyznaje, że torturował ją w więzieniu i gwałcił. Miranda czyni to, gdy jest pewien, że dawna ofiara go zastrzeli, lecz ona puszcza go wolno.
Dorfman komentował własne dzieło tak: „Prześladowca Pauliny sądzi, że kobieta została wymazana z historii. Nawet nie przypuszcza, że istnieje. Tymczasem ona go pojmuje. Mówiąc metaforycznie: bierze w niewolę generała [Pinocheta]. Wyznanie doktora Mirandy ma uleczyć Paulinę. Wyznanie Pinocheta mogłoby uleczyć nas wszystkich”.
Prawda leczy rany indywidualne i zbiorowe? Historia Lukasa Sikwepere z RPA oślepionego przez policję sugeruje, że tak: „Czuję, że tym, co gnębiło mnie przez cały czas, był brak możliwości opowiedzenia mej historii. Ale teraz, po przyjściu tutaj [przed Komisję Prawdy i Pojednania] i zrelacjonowaniu wam mej historii, czuję się tak, jakbym odzyskał wzrok”.
źródło: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1713288,1,jak-sie-rozliczyc-z-dyktatura.read
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2017.05.29 14:32 SoleWanderer Wzruszyła mnie ta historia

Anony, nie uwierzycie co mnie spotkało jakiś tydzień temu. Do dzisiaj siedzę i łkam w poduszkę na samą myśl o tym. Otóż w poniedziałek miałem ostatni egzamin na tym słynnym hehe uniwersytecie. Był to jeden z końcowych etapów na drodze do upragnionego tytułu magistra administracji. Czułem, że już jestem niemal gotowy do rozsadzania urzędów administracji publicznej od środka niczym mój idol Wielce Czcigodny europoseł pan Janusz Koran-Mekke xD. Oczami wyobraźni już widziałem jak mamełe i babełe komentują dumne ze swojej pociechy: „ooo ależ to nam urzędnik wyrósł”, „a jaki przystojny kawaler”.
Żeby to jednak było realne musiałem obronić pracę magisterską („Podatek dochodowy jako reżymowy aparat represji” xD) oraz zdać przedostatni egzamin jakim są „Fundusze strukturalne Unii Jewropejskiej”. Mimo różnic światopoglądowych, przez cały miesiąc w pocie czoła studiowałem rozmaite ustawy dotyczące programów operacyjnych, projektów zintegrowanych czy krzywiźnie prącia beneficjenta funduszu spójności twojego starego xD. W domu moje wysiłki zostały dostrzeżone i zaordynowano, że przez cały miesiąc będzie na obiad ryba bo zawiera fosfor i mózg mi będzie lepiej pracował (pozdro dla kumatych XD). Super obiad. Skończyło się na tym, że musiałem się wymykać po kryjomu do KFC, gdzie sygnał wifi był tak słaby, że nie mogłem wstawiać memów wysławiających Przemysława Piwlera i pisać o otwarciu parasola w twojej dupie do lewackich śmieci.
Moją pewność siebie podnosiło dodatkowo oglądanie znanego i lubianego teleturnieju „Jeden z dziesięciu”, w którym pan Tadeusz Sznuk zawsze zadawał uczestnikom przynajmniej jedno pytanie związane z funduszami unijnymi. Codziennie o 18:50 zasiadałem przed teleodbiornikiem i czekałem na to jedno jedyne pytanie sprawdzające moją wiedzę. Kisłem sążnie, gdy pan Sznuk mówił: „panie Januszu, fundusze europejskie: czy przedstawiciele mniejszości romskiej mogą wnieść protest w trybie konkursowym?” a pan Janusz z Wejherowa odpowiedział „nie!” i aż wąs mu się zatrząsł gdy prowadzący pozbawił go jednej z trzech szans oraz pouczył, że kwoty alokacji mogą być przeznaczone dla przykładu na szerzenie wśród społeczeństwa muzyki Dona Wasyla xD.
W dniu egzaminu wstałem pełen energii z dobrym przeczuciem co do nadchodzącego dnia. Mame dzień wcześniej uprasowała mi koszulę i wystrojony w szykowny garnitur byłem prawie gotowy do wyruszenia na podbój świata. Swoją stylizację uzupełniłem jeszcze świeżo zakupioną muchą wprost ze sklepu internetowego jedynej wolnościowej partii – Koalicji Odnowy Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja (w skrócie KORWiN) z dyskretnym wzorkiem w logotyp tejże. Widząc w lustrze swój modny i podszyty wielkomiejskim sznytem wygląd poczułem przypływający wygryw. Dla pewności zażyłem dwie pigułki stoperanu xD, bo stres motzno, a resztę schowałem do wewnętrznej kieszeni marynarki. Przed wyjściem spryskałem się jeszcze eleganckimi perfumami marki Playboy, na wszelki wypadek w razie gdyby jakaś loszka usiadła koło mnie w autobusie, to żeby pomyślała, że oto sam potomek Hugh Hefnera postanowił zobaczyć jakimi środkami lokomocji porusza się udręczona kasta podludzi. Nie usiadła żadna smutnazaba.png.
Wszedłem na swój wydział dumnym krokiem, wypinając klatkę piersiową w geście pewności siebie zgodnie z poradami słynnego kołcza Mateusza Grzesieka xD oraz starałem się jak najlepiej wyeksponować swoją szyję, na której spoczywał partyjny artefakt, tak aby wszyscy dookoła widzieli, że mają do czynienia z poważnym i oczytanym człowiekiem. Po dotarciu pod gabinet pana doktora oczom mym ukazał się las zafrasowanych studentów. Okazało się, że do tej pory egzamin zdały zaledwie dwie osoby na 30 czyli garstka polakuw xD, a pytania wykraczały dalece poza zakres zadanego materiału. Niedługo później zza zamkniętych drzwi dało się słyszeć sapanie i okrzyki typu „pakuj kurwa mandżur i wypad z pokoju!”. Egzaminowanym, który miał wypaść był mój dobry przyjaciel i druh Karolek, z którym dzieliłem konserwatywno-liberalne poglądy oraz zamiłowanie do szkalowania polskich autorytetów moralnych i duchowych. Karolek cały spurpurowiał na twarzy i w ramach rozluźnienia atmosfery powiedziałem: hehe stary, chcesz może stoperan na uspokojenie xD. Karolek spojrzał na mnie spode łba i oznajmił: mam to w piździe kurwa, bilet już kupiony, wypierdalam do Kanady, wizę też mam. Będę jeździł na koniu, patrolował lasy i się śmiał z was polskie frajery żeście takie głupie są!”.
Nie dane mi było wysłuchać tyrady Karolka do końca, bo oto nadeszła moja kolej. Raźnym krokiem wszedłem do gabinetu roztaczając za sobą woń perfum „Playboy Energy 2000 Seba Fragrance” i przywitałem się z egzaminatorem słowami „Dzień dobry, szczęść Boże!” tak jak to robi najlepszy katolicki reżyser-dokumentalista Grzegorz Braun, którego działalność jest tłumiona przez cenzorskie macki postsowieckiego sobiepaństwa. Doktor obciął mnie wzrokiem i kazał usiąść. Podejrzliwie zerknął do indeksu na pierwszą stronę i patrzy to na mnie to na zdjęcie. „Pan Anon Gałecki? Możemy przystąpić do egzaminu?”. Ja odpowiadam, że tak oczywiście panie doktorze. „Proszę powiedzieć jakie rodzaje projektów mogą być realizowane w ramach programów unijnych”. Zacząłem opowiadać o partnerstwie publicznoprywatnym oraz o projektach hybrydowych roztaczając wizje szklanych domów i szerokich autostrad.
Byłem pewien, że moja oracja jest jak najbardziej merytoryczna, lecz ku mojemu zaskoczeniu twarz doktora przybierała minę imigranta ekonomicznego, któremu odebrano zasiłek i kazano zjeść tatar xD. „Co pan sądzi o polityce spójności na lata 2014-2020?”. Odpowiedziałem, że to bardzo ważna inicjatywa mająca duże znaczenie, lecz grunt pod moimi nogami zaczął uciekać i motałem się niemożebnie. Usłyszałem jak doktor mówi pod nosem „Szymon Gajowiec, ty kurwo”. Przerwałem swoją wypowiedź w pół zdania i zaszokowany poprosiłem, że panie doktorze czy może pan powtórzyć. W odpowiedzi usłyszałem kolejne pytanie: „Czy jest pan euroentuzjastą?”. Jako że byłem niedługo po seansie amerykańskiej superprodukcji politycznej z Kevinem Spaceyem w roli głównej, zdecydowałem się odpowiedzieć twierdząco, albowiem przypomniałem sobie jak Frank Podleśny uczył widzów, że droga do władzy wiedzie przez hipokryzję.
Egzaminator w milczeniu przesunął po biurku indeks w moją stronę i spojrzał pytającym wzrokiem. Dopiero wtedy dotarło do mnie co ja annały odjebałem. Z roztargnienia zapomniałem wyjąć z indeksu karteczki z przemówieniami Wielce Czcigodnego europosła i brydżysty Jonasza Mikke, które umieściłem tam, aby dodać samemu sobie otuchy przed egzaminem. Na jednej z nich jak byk stały słowa demaskujące mój fałsz i obłudę. Doktor rozkazał: „czytaj!”. Odkaszlnąłem i starając się zachować resztki dumy i godności człowieka wyrecytowałem: „...a poza tym sadzę, że Unia Europejska powinna zostać zniszczona”.
Gdy uniosłem wzrok znad kartki moim oczom ukazał się przerażający widok. Frustracja interlokutora osiągnęła apogeum, a na biurko zaczęły kapać obfite krople potu wprost ze zroszonego czoła. Po chwili doznałem jeszcze większego szoku, ponieważ okazało się iż owe krople to nie były wydzieliny gruczołów potowych lecz połączenie wosku i laku, które momentalnie ukazały prawdziwą twarz eksperta od spraw unijnych. Był to ceniony aktor, pisarz i kabareciarz pochodzenia niemieckiego, znany z polskiej telenoweli hołubiącej wieś spokojną wieś wesołą pod tytułem M jak Miłość, Steffen Möller. Po tym jak resztki wosku skapnęły na biurko, zawył: „Nie okazywałeś mi szacunku, w twoich oczach widziałem tylko pogardę. A to boli. Jak drzazga we fiucie”.
W tym momencie rozjuszony Niemiec rzucił się na mnie i przewrócił razem z krzesłem na ziemię. Z bliska dojrzał logo partii KORWiN na mojej muszce co rozwścieczyło go jeszcze mocniej. Swoimi silnymi dłońmi złapał sznur mojego modnego dodatku i zaczął mnie dusić, śpiewając przy tym najsłynniejszy fragment IX symfonii Ludwiga van Beethovena znany szerzej jako „Oda do radości”. Daleko mi było wtedy do tego stanu, więc zamiast docenić popis wokalno-muzyczny niemieckiego aktora, ze wszystkich sił skupiłem się na wyrwaniu spod morderczego jarzma neonazistowskiego ucisku bezlitosnych rąk. Turlaliśmy się po podłodze w tę i nazad połączeni śmiertelnym węzłem nienawiści, w groteskowej i nowoczesnej interpretacji średniowiecznego danse macabre. Jak się szybko okazało makabra miała dopiero nastąpić, bo nagromadzenie pecha tego dnia było największe w całym moim kuc-życiu. Anoniusze, stoperan, który zażyłem przed egzaminem okazał się być przeterminowany. Cały stres i emocje z dnia, uderzyły ze zdwojoną siłą w tył moich garniturowych spodni przebijając je na wylot. Dwie sekundy później cały byłem pokryty kaskadą obrzydliwej brązowej mazi o przykrym zapachu.
Sztefen Myla w momencie oddania defekacyjnej salwy honorowej natychmiast mnie puścił i odskoczył. Umilkł na moment i z pewną dozą refleksji spojrzał na moją skundloną postać leżącą na podłodze w pozycji embrionalnej. W zamyśleniu orzekł uroczystym tonem i nienaganną polszczyzną: „tu przerwał lecz róg trzymał, wszystkim się zdawało...”. Mimo otępienia i umysłowego paraliżu doskonale wiedziałem, że Sztefen cytuje naszą narodową epopeję „Pan Tadeusz” autorstwa Adama Mickiewicza. W moim brzuchu stoperan nadał siał spustoszenie, co dało się słyszeć w postaci bulgotów, które wybrzmiewały z moich trzewi. Mimo to byłem w stanie wydobyć z siebie głos: „...że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało” - wysapałem wyczerpany i upokorzony. Niemiec kiwnął głową ze zrozumieniem i sięgnął do szuflady biurka wygrzebując z niej mały pakunek. Nie zdążyłem zobaczyć co to jest, a już przemknęła mi przed oczami jak błyskawica dłoń stałego bywalca programu „Europa da się lubić”, która przed kilkoma minutami mnie karciła i dostałem solidną lepę na czoło. Sztefen w milczeniu wziął lusterko i przystawił mi je do twarzy. To była naklejka faszystowskiej organizacji KOD - „Komitet Obrony Demokracji”, która stała się symbolem mojego upokorzenia. Spojrzałem na swojego oprawcę, a ten automatycznie odburknął: „Grozisz mi?”. Wydukałem, że nie nie nie. Sztefen jakby mnie nie słuchał, odpowiedział tylko: „Mam czarny pas w poniżaniu” i rzucił mi październikowy numer konserwatywno-liberalnego tygodnika „Najwyższy Czas!” z okładką najwybitniejszego polskiego europosła i hasłem: „Wybierzmy wolność!” (pic rel).
Jako że była to jedyna rzecz za pomocą której mogłem zetrzeć z siebie chociaż część brązowych śladów upodlenia, wizerunek mojego idola szybko pokryty został ekskrementami hańby. Tego człowieka zbezczeszczono i tym razem nie były to te słynne sądowe kurwy, powtarzam sądowe kurwy. Sztefen spojrzał na moje żałosne oblicze po czym otworzył drzwi do gabinetu, aby ciekawscy studenci mogli zobaczyć ten przykry obraz masakry. Koledzy i koleżanki w niedowierzaniu patrzyli na moją skuloną osobę i wytykali palcami, jednocześnie zatykając swoje nosy. „Ecce homo!” - krzyknął Sztefen a tłumek w drzwiach zamilkł. Spojrzałem po twarzach swoich znajomych po czym odparłem: „A gawiedź wierzy głęboko, czucie i wiara silniej do mnie mówi niż mędrca szkiełko i oko”.
Pan Moller odrzekł, że następuje koniec przedstawienia a do mnie się zwrócił tymi słowami: „Wypierdalać za bramę raz kurwa! Nie umiesz normalnie gadać z obywatelem to wypierdalaj za bramę, bo ci znowu pocisnę po rajtach!”. Reszcie studentów zapowiedział, że w wyniku zaistniałych okoliczności egzamin odbędzie się w innym terminie i że wszyscy się chyba czegoś nauczyliśmy, sugerując tym samym, że zdawalność powinna być o wiele lepsza. Wiedząc, że chociaż tyle dobrego wynikło z moich cierpień, wychodząc przygarbiony z gabinetu zdobyłem się na okrzyk: „Droga dla wolności!”. W ten oto sposób zostałem Winkelriedem administracji umożliwiając moim pobratymcom bezstresowe ukończenie studiów.
Nie wiem co stanie się ze mną dalej, pisząc te słowa łzy same napływają mi do oczu i nie mogę przestać się drapać po swoich kuklach. Uważajcie Anony na tego człowieka proszę, bo i wam może pewnego dnia zepsuć świetnie zapowiadającą się karierę.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2012.03.04 19:53 UczenSokratesa Kto jest Ojcem Wampira?

Nie "wobec Krystyny", a Krystyny. To ty, przez prawie dwa lata byłeś ślepy na to co wyprawiała ludka na forum. Dokładnie to samo co na tym wątku, włazi nieproszona, wypisuje te swoje łgarstwa, pomawia, manipuluje, zmyśla, obraża. (Antychryst, to inna bajka, a ludce już do Anty.. bardzo blisko). Zbierała i zbiera co zasiała. Kotek esbek miał rację. W sumie to ty i jeszcze paru szlachetnych ślepców wyhodowaliście ludkę żmiję na własnej piersi. A ten cały Huginmunin, to taki forumowy głupiu _jasiu. Nie ma z kim pisać, to tu przyłazi i judzi...
Rachunek sumienia, to jest dobry pomysł, byle był szczery.:))) Szkoda, że nie podpisujesz się nickiem. W czym się czuję winny? W pewnym momencie odszedłem od spraw Ludki, ograniczając się ciągłego pisania jej, że nie wolno na rzeczywiste czy zmyślone krzywdy odpowiadać złem. Nie śledziłem wtedy wydarzeń na forum, więc mogło to wyglądać na popieranie jej poczynań, które stawały się coraz koszmarniejsze. Dałem się też nabierać na jej okresy żałoby... Nie mniej bądźmy uczciwi. Strona anty PIS niezmiernie mi pomogą w tej ślepocie. :)) Antychryst był be ? Tak! Czy tylko ? Ileż ostrych komentarzy dotykało Ludkę nie jako prześladowcę, ale PIS-owca? Nie mówiąc już i używanych środkach... Nie jest więc prawdą, moim zdaniem, że tylko Antychryst zasługiwał na potępienie, a wobec Ludki stosowano normalne środki walki politycznej. Dla mnie, działania na forum i wobec Ludki, przeciwników PIS, wyglądały na wulgarną i totalitarną próbę zastraszania opozycji. Jeśli byłem ślepy, to wielu przez stosowane środki i rodzaj adresowania krytyki, mi w tym pomagało. Kto wyhodował Ludkę ? Jej rycerze? Eeee tam. Ona nie potrzebuje żadnych rycerzy! Bez nich funkcjonuje w swojej potworności, znakomicie. Rycerze powinni być przykładem szlachetności i solidarności, a nie socjopatycznych zachowań. Już prędzej Antychryst i inni atakujący Ludkę jako PIS - ówkę. Dla przykładu motyw ataku za starość ... Kto zaczął? Ludka teraz kontynuuje... Moglibyśmy się tak wzajemnie oskarżać. Sądzę jednak, że główna przyczyna tkwi w jej pokręconej osobowości. Inne czynniki, nawet najbardziej drastyczne, mają mniejsze znaczenie. PS. Widzę ogromne podobieństwo między atakiem na Elę z Warmii, a atakiem na Xajdę. Wierzę wiec słowom Eli, a nie Ludki.
http://tygodnik.onet.pl/forum.html#forum:MSwyODksOCw5NTU2MTEwMCwyMzY2ODkyMDAsMTE4MzU1MjYsMTUsZm9ydW0wMDEuanM=
submitted by UczenSokratesa to Postonecik [link] [comments]


Jak przygotować się do wystąpienia w sądzie? Jakich pytań mogę się spodziewać? RODZAJE KOBIET W ZWIĄZKACH, których każdy facet nienawidzi ... Lilia afrykańska /agapant/ - uprawa, zimowanie, rozmnażanie Rowery - poradnik rowerowy - YouTube 91 ALKOHOLIZM Rodzaje terapii, która 'lepsza'? Moje spostrzeżenia Był czas na zaniedbania? Do boju! Hansgrohe spray types - YouTube Maskowanie/kamuflaż - który wybrać ?  Siwy MT - YouTube

Rodzaje spraw - Kancelaria Odszkodowawcza, Odszkodowania ...

  1. Jak przygotować się do wystąpienia w sądzie? Jakich pytań mogę się spodziewać?
  2. RODZAJE KOBIET W ZWIĄZKACH, których każdy facet nienawidzi ...
  3. Lilia afrykańska /agapant/ - uprawa, zimowanie, rozmnażanie
  4. Rowery - poradnik rowerowy - YouTube
  5. 91 ALKOHOLIZM Rodzaje terapii, która 'lepsza'? Moje spostrzeżenia Był czas na zaniedbania? Do boju!
  6. Hansgrohe spray types - YouTube
  7. Maskowanie/kamuflaż - który wybrać ? Siwy MT - YouTube
  8. Just Clay It - YouTube
  9. WORLD OF TANKS BEZ GOLDA
  10. Typy nauczycieli 👨🏻‍🏫 ft. VIKI GABOR, Adam Kubera - YouTube

Cześć! Na moim kanale znajdziecie różne pomysły na projekty DIY Subskrybujcie mój kanał!:) „Co Was taki bawi? Wszyscy chcemy się pośmiać!” - słyszeliście to kiedyś? W każdej szkole pojawiają się te same typy nauczycieli. Dziś kilka z nich pokaże Wa... Kliknij tu, aby subskrybować mój kanał 👉 http://bit.ly/1GMkOOt Donacje - Wspierają rozwój kanału! https://tipanddonation.com/NewMultiShow SPRAWDŹ SPRZĘT OD ... Nasz drugi kanał - http://www.youtube.com/c/WeronikaiMax Instagram - http://instagram.com/maxkrason Facebook - https://www.facebook.com/max.krasonn I... Na temat toczących się spraw w sądach więcej informacji na stronie: https://nawigator.bankowebezprawie.pl/ ... Rodzaje znaków. Podstawy do prawo jazdy - Duration: 5:45. Panie Jacku 79,550 ... Lilia afrykańska /agapant/ - w filmie pokazuję uprawę, zimowanie, rozmnażanie agapantów oraz różne ich rodzaje czyli zrzucające liście na zimę oraz nie zrzucające. Loading... EN: Learn more about the innovative spray types of Hansgrohe. You will be surprised how diverse shower sprays can be! Now select your desired shower: http://... Wiem, że światło w tym filmie robiło co chciało ale nawet przy montażu się uśmiałem z tego powodu bo wyglądałem trochę jak Jezus przemawiający do ludu XD Ins... Lista dotycząca wszystkich spraw związanych z Rowerami. Co kupić, rodzaje sprzętów, jak serwisować, jak naprawiać i regulować itd. Zapraszam do obejrzenia i ... 91 ALKOHOLIZM Rodzaje terapii, która 'lepsza'? Moje spostrzeżenia Był czas na zaniedbania? Do boju! Test Misja. ... czy spraw. Osobiście jestem za zamkniętą, choć to nieco bolesne i o to ...